
Lata 90. należały do kurczaka w pięciu smakach. Mrożona mieszanka warzyw, fluorescencyjny sos i charakterystyczny zapach przyprawy unoszący się w mikroskopijnych knajpkach, które opanowały polskie miasta. Później nastały czasy zupy pho, ale azjatyckich propozycji, które w stolicy można wyśledzić i zjeść, jest więcej.
REKLAMA
jiaozi w To Tu – Dumpling Bar, ul. Niekłańska 33
Nie oceniajcie po pozorach – w jednym z niezbyt zachęcających pawilonów na Saskiej Kępie, z dala od sieciówek na Francuskiej i typowych spacerowych szlaków, umościło się małe królestwo chińskich smaków. Przewodzi mu kucharka Bin, która wraz z zastępem pomocników skrupulatnie lepi jiaozi – pierożki gotowane na parze w bambusowych koszyczkach. Pod pokrywką zawsze kryje się osiem niepozornych zawiniątek z różnym nadzieniem (12 zł) – od klasycznego wieprzowego po bardziej swojski ser ze szpinakiem. Są aromatyczne, miękkie i delikatne, najlepiej więc zapewnić im bardziej zdecydowane towarzystwo: ostrą kapustę kimchi lub ogórek w czosnku. Po jiaozi nie musicie się fatygować do Tu Tu – większe zamówienia dotrą stąd nawet na Bielany.
Nie oceniajcie po pozorach – w jednym z niezbyt zachęcających pawilonów na Saskiej Kępie, z dala od sieciówek na Francuskiej i typowych spacerowych szlaków, umościło się małe królestwo chińskich smaków. Przewodzi mu kucharka Bin, która wraz z zastępem pomocników skrupulatnie lepi jiaozi – pierożki gotowane na parze w bambusowych koszyczkach. Pod pokrywką zawsze kryje się osiem niepozornych zawiniątek z różnym nadzieniem (12 zł) – od klasycznego wieprzowego po bardziej swojski ser ze szpinakiem. Są aromatyczne, miękkie i delikatne, najlepiej więc zapewnić im bardziej zdecydowane towarzystwo: ostrą kapustę kimchi lub ogórek w czosnku. Po jiaozi nie musicie się fatygować do Tu Tu – większe zamówienia dotrą stąd nawet na Bielany.
bánh mì w Bonjour Vietnam, ul. Chmielna 16
Wietnamskie kanapki? To brzmi jak sprytny ukłon w stronę nadwiślańskich, pszennych gustów. Tymczasem bánh mì to pokłosie francuskich wpływów w Azji Południowo-Wschodniej, a bułki z wietnamskimi dodatkami są popularne też w Stanach i Europie Zachodniej. Jeśli chodzi o nasze Bonjour Vietnam, to między połówkami zamówionej przeze mnie ciepłej bułki (ok. 10 zł) tłoczyły się marynowane warzywa, azjatycki pasztet, przyprawiony omlet i jeden trudny do rozpoznania składnik. Bułka chrupiąca, pasztet przyjemny, a smak niezidentyfikowanego obiektu rekompensował niepokój przed nieznanym. Świetna alternatywa dla jednej z kanapkowych sieciówek.
baozi i dabao w Bao Barze, al. Jana Pawła II 41a
Znowu pawilony, ale na Woli. W bambusowych koszach tym razem siódemkami tłoczą się baozi – gotowane na parze bułeczki z mąki pszennej i drożdży. Od pierożków znacznie mniej delikatne, by nie powiedzieć gruboskórne, na solidny głód. Podobnie jak w To Tu nadzienia zadowolą zarówno azjatyckich tradycjonalistów, jak i zwolenników bardziej oswojonych smaków – są więc tu baozi i z wieprzowiną, i z soczewicą, i z suszonymi pomidorami. Są dobre, jedna porcja może wystarczyć dla dwóch osób, ale brakuje im tego czegoś, co skłania do regularnych pielgrzymek na Niekłańską. Dla odważnych w Bao Barze jest też dabao (4 zł) – potężna buła wypełniona podrobami.
seitan w Loving Hut, al. Jana Pawła II 41a
Gdyby siedem baozi było dla was za mało, możecie zaciągnąć puste żołądki kilkanaście metrów dalej do pawilonu nr 8. Pozornie to tylko kolejny bar z chińszczyzną: plastikowe dekoracje, kilka stolików i dania z ryżu. Jednak Loving Hut to pierwsza w Warszawie azjatycka jadłodajnia, która należy do największej na świecie sieci restauracji serwujących kuchnię wegańską. W menu są tu znane z innych lokali sajgonki, tofu czy smażone warzywa, ale jego głównym bohaterem jest seitan (ok. 15 zł) – wytworzony z mąki pszennej gluten, który usmażony, po odpowiednim przyrządzeniu, zaczyna przypominać smakiem mięso (czasem nazywany jest „chińskim mięsem”). Ten w sałatce jest jak kurczak, ten z ryżem, w gęstym sosie – jak kaczka. I pozostawia czyste sumienie. Fani mięsa w większości dadzą się nabrać i polubią, fani dietetycznych mód mogą jednak dostać zawału.
