
Marcin Suder, polski fotoreporter, którego uprowadzili w Syrii islamscy bojownicy, sam uciekł porywaczom i jest już w Polsce. O jego powrocie napisał na Twitterze minister Radosław Sikorski. – Marcin Suder już w ojczyźnie. Jeszcze raz kategorycznie przestrzegam przed podróżami wbrew ostrzeżeniom – napisał Sikorski.
– Marcin w domu, wszystko OK – takiego SMS-a otrzymaliśmy od narzeczonej Sudera, pani Pauliny. – Na razie chcemy spędzić czas razem i nie kontaktujemy się z mediami. Bardzo dziękujemy za zainteresowanie, ale proszę o wyrozumiałość – dodała.
Marcin Suder został porwany w północnej Syrii pod koniec lipca, gdy przebywał w biurze prasowym sił opozycyjnych. Islamscy bojownicy uprowadzili Polaka podczas ataku, jaki przeprowadzili na budynek. Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski powiedział stacji TOK FM, że Suder sam uciekł z niewoli, a polskie władze pomogły mu w powrocie do kraju. O powrocie Sudera poinformował także minister Radosław Sikorski.
Suder pracował w Syrii na własną rękę, robiąc zdjęcia dla francuskiej agencji Corbis i polskiego Studia Melon. Sprawą Sudera zajmował się międzyresortowy zespół ds. uprowadzeń obywateli polskich za granicą, którego prace koordynuje MSZ.
Marcin Suder to doświadczony fotoreporter. Afganistan, Czeczenia... 34-letni Suder zajmuje się fotoreportażem wojennym od 2000 roku. Podczas swojej kariery pracował m.in. w Czeczenii, Sierra Leone, Afganistanie, Rwandzie, Birmie i Sudanie. O swojej pracy Suder opowiedział kilka lat temu portalowi Świat Obrazu. Przyznał wtedy, że wpływ na bezpieczeństwo fotoreportera wojennego ma jego obywatelstwo.
Marcin Suder
SwiatObrazu.pl
