Biskup Lepa ostro skrytykował TVP za sposób, w jaki komentuje przypadki rzekomej pedofilii wśród księży.
Biskup Lepa ostro skrytykował TVP za sposób, w jaki komentuje przypadki rzekomej pedofilii wśród księży. Fot. Waldemar Kompała / Agencja Gazeta

Biskup Adam Lepa w artykule opublikowanym na łamach “Naszego Dziennika” w ostrych słowach krytykuje sposób, w jaki telewizja publiczna relacjonuje pedofilskie skandale z udziałem księży. – Odnosi się wrażenie, że jej dziennikarze (poza nielicznymi wyjątkami) chcą po prostu zrobić na pedofilii księży karierę, wychodząc z założenia, że wszystkie chwyty są dozwolone – uważa biskup.

REKLAMA
"Złowrogi festiwal wokół pedofilii księży trwa nadal i nie widać końca" – zaczyna swój tekst w “Naszym Dzienniku” biskup Adam Lepa, członek Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. Tłumaczy, że w owym “festiwalu” uczestniczą “niemal wszystkie media – publiczne i komercyjne, drukowane i elektroniczne”.
I o ile duchowny znajduje jeszcze jakieś wytłumaczenie dla działań mediów prywatnych, o których z pogardą pisze, że liczy się dla nich tylko “kasa”, o tyle jego wzburzenie wzbudza postawa TVP. Dlaczego?
Zdaniem biskupa Lepy TVP nie tylko sugerowała wielokrotnie, że “pedofilia wśród księży była zjawiskiem masowym”, ale i “skutecznie wyciszała wypadki pedofilii z innych kręgów osób publicznych”. Co więcej, w opinii biskupa redaktorzy TVP eskalują napięcie z premedytacją “powtarzając w jednej rozmowie najbardziej drastyczne opisy zachowań księży pedofilów” po to, by podburzać przeciwko nim wiernych.
Biskup krytykuje też ujawnianie danych osobowych księży podejrzanych o pedofilię oraz sugeruje, że prezentowanie na antenie rozmów z rzekomymi ofiarami księży jest “żałosne”.
bp Adam Lepa
"Nasz Dziennik"

Szczególnie żałosne jest ratowanie sytuacji poprzez faszerowanie widzów wypowiedziami „świadków” z kręgów przestępczych na Dominikanie, również spośród nieletnich sprawców wykroczeń. CZYTAJ WIĘCEJ


Biskup Lepa pisze także o “obsesyjnym nękaniu księdza arcybiskupa Józefa Michalika” za jego lapsus językowy. Jego zdaniem to dowód na “perfidną małostkowość i wyjątkowo złą wolę” dziennikarzy TVP. W opinii biskupa Lepy wszystkie te powody sprawiają, że widać jak na dłoni, iż “telewizja publiczna stoczyła się do poziomu prymitywnego tabloidu”.
Wedle autora artykułu w "Naszym Dzienniku" TVP skupiając się na pedofilii w Kościele zaniedbuje inne, o wiele bardziej niebezpieczne zjawiska społęczne.
bp Adam Lepa
"Nasz Dziennik"

Należy jeszcze przypomnieć, że w świetle obowiązującego w Polsce prawodawstwa 15-letnie dzieci mogą być zatrudniane do produkcji filmów pornograficznych (!). Jak dotąd nie ma odważnych dziennikarzy, również w telewizji publicznej, którzy by podjęli ten temat i zajęli zdecydowane stanowisko. Asekurancka dewiza „lepiej się nie narażać” wyjaśnia wszystko.


Do słów hierarchy odniósł się w rozmowie z serwisem Onet.pl rzecznik TVP Jacek Rakowiecki. Przyznał, że smuci go wypowiedź biskupa. – To niestety kolejny już publiczny głos z najwyższych kręgów Kościoła katolickiego w Polsce, który sprowadza się do stwierdzenia: "nie będziemy mieli gorączki, gdy stłuczemy termometr". "Termometrem" w demokratycznym wolnym kraju są właśnie media, w tym telewizja publiczna, do której zaufanie deklaruje 80 proc. Polaków – powiedział.

Źródło: Naszdziennik.pl