
Biskup Adam Lepa w artykule opublikowanym na łamach “Naszego Dziennika” w ostrych słowach krytykuje sposób, w jaki telewizja publiczna relacjonuje pedofilskie skandale z udziałem księży. – Odnosi się wrażenie, że jej dziennikarze (poza nielicznymi wyjątkami) chcą po prostu zrobić na pedofilii księży karierę, wychodząc z założenia, że wszystkie chwyty są dozwolone – uważa biskup.
Szczególnie żałosne jest ratowanie sytuacji poprzez faszerowanie widzów wypowiedziami „świadków” z kręgów przestępczych na Dominikanie, również spośród nieletnich sprawców wykroczeń. CZYTAJ WIĘCEJ
Biskup Lepa pisze także o “obsesyjnym nękaniu księdza arcybiskupa Józefa Michalika” za jego lapsus językowy. Jego zdaniem to dowód na “perfidną małostkowość i wyjątkowo złą wolę” dziennikarzy TVP. W opinii biskupa Lepy wszystkie te powody sprawiają, że widać jak na dłoni, iż “telewizja publiczna stoczyła się do poziomu prymitywnego tabloidu”.
Należy jeszcze przypomnieć, że w świetle obowiązującego w Polsce prawodawstwa 15-letnie dzieci mogą być zatrudniane do produkcji filmów pornograficznych (!). Jak dotąd nie ma odważnych dziennikarzy, również w telewizji publicznej, którzy by podjęli ten temat i zajęli zdecydowane stanowisko. Asekurancka dewiza „lepiej się nie narażać” wyjaśnia wszystko.
Do słów hierarchy odniósł się w rozmowie z serwisem Onet.pl rzecznik TVP Jacek Rakowiecki. Przyznał, że smuci go wypowiedź biskupa. – To niestety kolejny już publiczny głos z najwyższych kręgów Kościoła katolickiego w Polsce, który sprowadza się do stwierdzenia: "nie będziemy mieli gorączki, gdy stłuczemy termometr". "Termometrem" w demokratycznym wolnym kraju są właśnie media, w tym telewizja publiczna, do której zaufanie deklaruje 80 proc. Polaków – powiedział.
Źródło: Naszdziennik.pl

