
Nie zgadzam się z falą oburzenia, jaka przelała się przez media z powodu kampanii Olimpiad Specjalnych, w której zespół Downa porównano do plam na koszuli. Bo na co tu się oburzać? Czy nie tak właśnie my – Polacy – traktujemy osoby niepełnosprawne?
"Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie możesz sprać" - to zdanie oburzyło psycholog Dorotę Zawadzką, która napisała na swoim blogu: "Uważam, że hasło jest OKROPNE! Co robicie z koszulą, która się zaplami w taki sposób, że nie można tej plamy sprać? Ja albo wyrzucam, albo noszę po domu, albo staram się plamę wstydliwie ukryć…"
Psycholog dziecięcy Małgorzata Ohme tak skomentowała kontrowersyjną kampanię:
Z obiema paniami się zgadzam. I nie zgadzam jednocześnie. Mają rację w swojej interpretacji: tak właśnie brzmi to hasło. Boleśnie. Nie zgadzam się jednak, że jest "okropne".
Większości naszego społeczeństwa nie stanowią psycholodzy, terapeuci i rodziny osób niepełnosprawnych. Nie stanowią jej nawet ludzie empatyczni i wrażliwi. Większość stanowią ludzie, którzy tak właśnie myślą o dzieciach z zespołem Downa, osobach na wózkach inwalidzkich czy z porażeniem mózgowym… Myślą o nich: plama. Myślą: błąd. Myślą: wybryk natury.
Gdy ich widzą wstydliwie odwracają wzrok. Czasem drwią. Bywa, że dość okrutnie. Powtórzę za Małgorzatą Ohme: Unikają plam. Unikają ludzi z plamą. I to jest właśnie okropne. Nie samo hasło, lecz fakt, że jest ono do bólu prawdziwe.
Twórcy kampanii milczą. Nie wiem więc, czy mam rację. Ale moim zdaniem to hasło nie jest skierowane do psychologów i terapeutów. Stara zasada propagandy mówi, że nie trzeba przekonywać przekonanych. To hasło ma obudzić coś w nas – reszcie Polaków, którzy na co dzień unikają tematu niepełnosprawności. Ma nas wzburzyć i skłonić do refleksji nad własnym postrzeganiem świata.
Wzburzyło? To dobrze. Może choć kilka osób przestanie dzięki temu unikać plam na koszuli.