Nie zasłaniasz kamerki w laptopie? A powinieneś. "Online nie jesteśmy sami"

Nie zasłaniasz kamerki w laptopie? A powinieneś - możesz być podglądany
Nie zasłaniasz kamerki w laptopie? A powinieneś - możesz być podglądany Fot. Krzysztof Majak / naTemat.pl
Zastanawiałeś się kiedyś, czy twoja kamerka internetowa na pewno jest wyłączona? Wiele osób w obawie przed podglądaczami zasłania kamery plasterkiem. I choć może wydawać się to śmieszne, eksperci przekonują, że nawet teoretycznie wyłączona webcam może stanowić dla nas zagrożenie. – Podejrzenie kogoś przez kamerę w laptopie jest możliwe i niestety stosunkowo łatwe – mówi Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik.pl


Większość produkowanych dziś laptopów ma wbudowaną kamerkę. Ja od kilku lat korzystam z komputera stacjonarnego, więc moja kamerka ląduje na monitorze tylko wtedy, gdy jej używam, a natychmiast po zakończeniu rozmowy na Skype, sprzęt wraca do szuflady. Ale co mają zrobić osoby, których twarze przez cały czas użytkowania skierowane są w kierunku obiektywu wbudowanej w laptopa kamery internetowej?


Obserwowałem komputery swoich znajomych i okazało się, że wielu z nich używa dość prymitywnej i niezbyt miłej dla oka metody, jaką jest zaklejenie kamery kolorową taśmą klejącą lub nawet zwykłym plastrem. Wydało mi się to co najmniej dziwne. Zacząłem zastanawiać się, czy kamera internetowa może stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla przeciętnego Kowalskiego, czy raczej jest to pierwszy zwiastun problemów psychicznych.


Dlaczego zasłaniamy kamerki? Większość moich znajomych mówiło zgodnie: "W razie czego". Pytanie tylko, czego? Nikt do końca nie rozumiał, jak działa kamera internetowa, kto miałby ich szpiegować i w jaki sposób mógłby to wykorzystać. Wyobraźnia potrafi podpowiedzieć jednak najbardziej oderwane od rzeczywistości scenariusze, zamieniające naszego "lapka" w narzędzie do inwigilacji tajnych służb, zboczeńców oraz zwykłych złodziei, kontrolujących stan naszego mieszkania. Jeśli też pojawiają się u Ciebie takie myśli, wiedz, że nie jesteś sam.


ptakwodny
Wpis na forum internetowym

Mam dokładnie jak Ty. Zaklejam tę cholerę plastrem, bo mam wrażenie, że jestem obserwowany przez Wielkiego Brata. CZYTAJ WIĘCEJ


Antykwa
Wpis na forum internetowym

Podobne podejrzenia mnie męczą. Tym bardziej że stale świeci się w niej czerwona dioda (kamera USB) i nie wiem dlaczego, oraz czy można to wyłączyć. CZYTAJ WIĘCEJ


laughingman
Wpis na forum internetowym

Kiedyś ją zalepiałem, ale kumple się śmiali, to teraz jest odkryta. CZYTAJ WIĘCEJ


Większości osób pozostaje jedynie domyślanie się, czy są podglądani. Pewna mieszkanka Warszawy miała to szczęście, że jej kamerka była ruchoma i umożliwiała "rozglądanie się" po pokoju. To właśnie ruszająca się kamera, szczególnie w czasie, gdy rozpoczynała ćwiczenia w szortach, zwróciła jej uwagę na to, że najprawdopodobniej jest podglądana. Od tamtej pory używa kamery jedynie w czasie rozmowy przez Skype'a.

I ty możesz być podglądany
O to, czy obawy użytkowników laptopów są uzasadnione zapytaliśmy ekspertów. Niestety okazuje się, że zaklejanie kamerek to nie fanaberia, a raczej świadomość zagrożeń wynikających z naszej obecności online. – Podejrzenie kogoś przez kamerę w laptopie jest możliwe i niestety stosunkowo łatwe – mówi Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik.pl. – Zaklejanie kamery wbudowanej w laptop to na pewno nie objaw paranoi – dodaje z kolei Kamil Sadkowski - analityk zagrożeń firmy antywirusowej ESET. Jak to możliwe?

Sadkowski przypomina znaną historię pewnego amerykańskiego serwisanta (Trevora Harwella), który wykonując swoją codzienną pracę - naprawiając laptopy - instalował na nich oprogramowanie szpiegujące (tzw. spyware). – Oprogramowanie to przechwytywało obraz z wbudowanej kamery i wyświetlało użytkownikowi komunikat o konieczności „wyczyszczenia wewnętrznego sensora” poprzez umieszczenie laptopa w pobliżu „pary”. W ten sposób Harwellowi udało się zgromadzić  pokaźną kolekcję filmów i zdjęć roznegliżowanych kobiet - wiele ofiar postąpiło bowiem zgodnie z wyświetlonym komunikatem i zabrało swoje laptopy do ... łazienek, na czas kąpieli – mówi Sadkowski.

Jak z kolei wyjaśnia Piotr Konieczny, dostęp do kamery uzyskuje się, wykorzystując dziurę w oprogramowaniu lub systemie operacyjnym ofiary. Dlatego tak ważne jest, abyśmy na bieżąco aktualizowali swoje komputery. – Warto podkreślić, że atakujący może nie tylko robić zdjęcia, ale także w trybie ciągłym oglądać film na którym widnieje ofiara. Co ciekawe, tę technikę wykorzystano w namierzaniu tożsamości jednego z hackerów – mówi szef zespołu bezpieczeństwa Niebezpiecznik.pl.

Piotr Konieczny
Niebezpiecznik.pl

Kiedy gruziński rząd zorientował się, że ktoś buszuje im po serwerach, podstawili obiecująco wyglądający plik PDF, który oczywiście ściągnął włamywacz -- do otwarcia go na swoim komputerze skorzystał jednak z przestarzałej wersji czytnika PDF-ów, a to umożliwiło gruzińskiemu rządowi na przejęcie komputera włamywacza, w tym kontrolowanie pracy jego kamery.


Kamil Sadkowski z firmy antywirusowej ESET wyjaśnia, jak możemy stać się ofiarami programu szpiegującego. – Wystarczy tylko chwila nieuwagi i kliknięcie w załącznik lub link otrzymany od nieznanego nadawcy, by komputer zainfekować np. aplikacją typu R.A.T. (Remote Access Tool), dającą cyberprzestępcy dostęp do pulpitu i dysku twardego ofiary, a także umożliwiającą przejęcie kontroli nad mikrofonem oraz kamerą wbudowaną w laptop – wyjaśnia Sadkowski. Jak donosiło kilka miesięcy temu radio BBC, dostęp do takiej kamery można kupić w sieci za 1 dolara.

Online nie jesteśmy sami
Dr Krzysztof Krejtz jest psychologiem badającym zachowanie jednostki w internecie. Jego zdaniem, próba znalezienia odpowiedzi na pytanie o zasadność zaklejania kamerek internetowych nie jest łatwa. Komputer i nasza obecność oblina niesie bowiem za sobą tak wiele innych zagrożeń, że kamera nie wydaje się być tym najgroźniejszym. – Zaklejanie kamer internetowych traktowałbym jako przejaw ogólnego strachu przed inwigilacją, oraz wyraźnie niezgody na to zjawisko – stwierdza psycholog.

Jak mówi Krejtz, zasłanianie kamer z technicznego punktu widzenia niewiele wnosi. – Jeśli ktoś analizuje nasze zachowanie w internecie, łatwiej będzie mu dotrzeć do tego, co piszemy oraz mówimy. Obraz jest zdecydowanie trudniejszy do analizy niż pozyskanie słowa pisanego – zauważa.

Czy zatem dla własnego spokoju lepiej zasłaniać kamerkę, czy też zostawić ją "bez opieki"? – Dla własnego zdrowia psychicznego powinniśmy bardziej świadomie korzystać z mediów elektronicznych i rozsądnie decydować, co tam zamieszczamy, a także jakie strony odwiedzamy. Musimy zdać sobie sprawę, że online nie jesteśmy sami. Jeśli nawet nasze zachowanie nie jest analizowane przez służby, to na pewno szpiegują nas firmy komercyjne, aby móc sugerować nam zakup odpowiednich produktów – stwierdza Dr Krzysztof Krejtz.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...