Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Była minister do spraw korupcji - Julia Pitera, sugeruje aktualnej minister sportu - Joannie Musze, niezdarność i nieumiejętny dobór pracowników. W rozmowie z Agnieszką Burzyńską na antenie RMF FM przestrzega szefa resortu przed blamażem. Sama jednak przez lata była uważana za urzędnika nieporadnego i niepotrafiącego radzić sobie z pełnioną funkcją. Nowe spięcia w Platformie komentuje dla nas Agnieszka Burzyńska, która przeprowadziła rozmowę z Julią Piterą.

REKLAMA
"Będzie wstyd"
Kością niezgody są nie tylko nagrody przyznawane szefom Narodowego Centrum Sportu, ale fakt ukrywania ich wysokości.To demoralizujące, żeby nagradzać osoby, które nie wykonały swoich zadań. Jestem zmartwiona, że minister Mucha nie chce ujawnić wysokości nagród. Powinna to zrobić, bo kiedy sprawa trafi do sądu, będzie wstyd.
Urzędującej minister sportu zarzuca, że łamie ustawę o dostępie do informacji publiczne z 2001 roku: Wysokość wypłaconych nagród powinna być informacją jawną. Dodaje, że "Będzie wstyd, jeżeli do sądu trafi wniosek o ujawnienie tych informacji".
Jedynie w jednej sprawie Pitera wykazała się zrozumieniem dla Joanny Muchy. Chodzi o czas oczekiwania na zakończenie inwestycji: Musimy przyzwyczaić się, że duże inwestycje nie będą otwierane na czas. Posłanka nie rozumie jednak, jak można za takie procedowanie nagradzać: Absolutnie nie powinno się nagradzać osób, które nie wypełniły swoich zadań. Działania minister nazywa "dużym błędem": powinna przynajmniej rozejrzeć się po swoich doradcach. Dodaje, że sprawa nie jest na tyle duża, by interweniował premier, ale grozi blamażem. Dla rządu, dla Platformy jak i dla samej Joanny Muchy.
"Czarna owca"
Według dziennikarki RMF FM nie do końca można porównywać te dwie osoby. Mówi nam, że Julia Pitera miała swoje grzechy - nie wprowadziła ustaw, które zapowiadała, nie wiedziała o sprawach korupcyjnych. Miała jednak dużą wiedzę o strukturach Platformy, i tutaj była osobą kompetentna. Minister Mucha jest natomiast eksperymentem kadrowym premiera Tuska. I ta funkcja jak widać ją przerasta. Trudno jest z dnia na dzień zdecydować się na objęcie tak poważnej funkcji. Na pewno jednak, minister sportu zastąpiła Piterę w roli "czarnej owcy" rządu.
Na pytanie, czy można mówić o konflikcie na linii Pitera-Mucha, odpowiada, że między paniami może istnieć spór wewnątrzpartyjny: Joanna Mucha forsowała pewne osoby w strukturach partii, i to się mogło Julii Piterze nie spodobać.
Ale to już było
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku nagród dla burmistrzów warszawskich dzielnic. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zasłaniała się ustawą o ochronie danych osobowych i nie chciała ujawnić wysokości premii. Ostatecznie ich wielkość wyciekła do gazet.