
Atak na ambasadę Rosji w Warszawie, do którego doszło podczas Narodowego Święta Niepodległości, szybko doczekał się na odpowiedź. Agencja Ria Novosti podała, że polska ambasada w Moskwie została obrzucona racami. W związku z incydentem policja zatrzymała trzy osoby.
Do incydentu, podczas którego nieliczna grupa osób obrzuciła budynek polskiej ambasady racami oraz rozwinęła transparent z napisem ""Rosja od Warszawy po Port Artur!", doszło dzisiaj rano. Policja zatrzymała trzech napastników za "naruszenie porządku społecznego". Kilka osób zdołało uciec. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że zatrzymani są związani z organizacją "Inna Rosja". Możliwe, że z incydentem związek ma także zdelegalizowana w 2005 roku Partia Narodowo-Bolszewicka.
Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski powiedział, że żadna z rzuconych rac nie doleciała do budynku ambasady, a polscy dyplomaci, którzy przebywają w Moskwie, są bezpieczni. Wojciechowski zaznaczył, że o wyjaśnienie incydentu poproszony zostanie ambasador Rosji w Warszawie, którego zaproszono do siedziby polskiego MSZ.
11 listopada, gdy ulicami Warszawy przechodził zorganizowany przez środowiska narodowe Marsz Niepodległości, grupa manifestantów zaatakowała ambasadę Rosji w Warszawie. Rosyjskie władze od razu zażądały od Polski oficjalnych przeprosin i wyjaśnień w tej sprawie. Tych ostatnich miał udzielić wezwany do rosyjskiego MSZ ambasador Wojciech Zajączkowski. 12 listopada polskie MSZ wystosowało w tej sprawie krótką notkę.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Czytaj także:
źródło: TVN24
