Sędzia Marek Krysztofiuk podczas ogłoszenia wyroku dla uczestnika Marszu Niepodległości Mariusza Z. - oskarżonego o znieważenie policjanta w trakcie zamieszek 11 listopada 2013.
Sędzia Marek Krysztofiuk podczas ogłoszenia wyroku dla uczestnika Marszu Niepodległości Mariusza Z. - oskarżonego o znieważenie policjanta w trakcie zamieszek 11 listopada 2013. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Sędzia Marek Krysztofiuk, który skazał oskarżonego o Mariusza Z. za znieważenie funkcjonariusza na służbie jest od wczoraj bohaterem społecznym numer jeden. Trzy miesiące więzienia bez zawieszenia oraz tysiąc złotych nawiązki dla policjanta to wyrok, którego wielu Polaków oczekiwało. – Wielkie brawa dla polskiego sądu – piszą od wczoraj internauci. Pojawiają się jednak głosy, że tak surowy wyrok był błędem. – Wystarczyłyby dwa tygodnie więzienia – mówi z kolei Zbigniew Ziobro.

REKLAMA
– Mała rzecz, a cieszy – napisał wczoraj na Twitterze Radosław Sikorski, komentując w ten sposób uzasadnienie wyroku wydanego przez sędziego Krysztofiuka. Śmiało można stwierdzić, że wcale nie była to mała rzecz, a raczej idealna odpowiedź na oczekiwania dużej części społeczeństwa zbulwersowanego wydarzeniami towarzyszącymi "Marszowi Niepodległości". Sędzia nazwał po imieniu to, czym jest patriotyzm, a co nim nie jest.
Wiele osób nie godzi się bowiem na to, aby słowo patriotyzm było zawłaszczane przez bandytów, których miejsce jest w więzieniach. Ale czy kara trzech miesięcy bezwględnego pozbawienia wolności dla osoby znieważającej policjanta to odpowiednia kara? Nawet po 11 listopada, wyrok ten budzi wątpliwości wielu Polaków.
logo

Więzienie lepsze od pracy społecznych?
Trudno dziś znaleźć racjonalną osobę, która broniłaby Mariusza Z. O ile to, co zrobił zasługuje na karę, internauci zastanawiają się, jakim sankcjom powinien być poddany ten, oraz inni zadymiarze, którzy zakłócili "Marsz Niepodległości". I choć wyroków sądów w naszym kraju nie powinno się komentować, walka z opiniami byłaby zajęciem godnym Don Kichota.
– Idiotyczny wyrok! – skomentował jeden z internautów. – Powinien dostać wielogodzinne prace społeczne lub jakiś nakaz (o ile to prawnie możliwe) przekazania środków na fundację dla rodzin poszkodowanych policjantów. Wyrok bezwzględnego więzienia to duży błąd – napisał pod artykułem w naTemat pan Błażej. Również na Twitterze, wyrok sędziego Krysztofiuka był szeroko komentowany.
logo

Internauci przekonują, że kara więzienia dla Mariusza Z. naraża podatników na dodatkowe koszty i jednocześnie odbiera mu możliwość odpracowania "długu", który ma wobec społeczeństwa po swoich "dokonaniach". – W końcu jakiś pozytywny news ! Oczywiście lepiej by było go wysłać na jakieś roboty publiczne, no ale nie można mieć wszystkiego – skomentował internauta Szymon.
Ćwiąkalski: Tu nie ma bohaterstwa
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie ma podobnych refleksji odnośnie zasadności wyroku wydanego przez sędziego Krysztofiuka. – Takie są zasady, że wyrok ma być równie szybko wymierzony, co wykonany – mówi prof. Ćwiąkalski. Jego zdaniem, wątpliwości odnośnie wyroku to efekt powszechnego przyzwyczajenia, że są one wydawane po bardzo długim czasie. – Takie działanie traci sens społeczny – dodaje były minister sprawiedliwości.
Niektórzy komentatorzy przywoływali wczoraj tzw. "IV RP", w czasie której idealny wymiar sprawiedliwości miał był być szybki, bezwzględny i przede wszystkim skuteczny. Zbigniew Ćwiąkalski twierdzi jednak, że właśnie taki wyrok jak wczorajszy jest w stanie skłonić agresywnych uczestników przyszłorocznego marszu do myślenia. – Gdyby kary wymierzano szybko, pewnie nie mielibyśmy tego typu incydentów. Przesadne łagodzenie kary może rozzuchwalać – tłumaczy.
Ćwiąkalski nie podziela jednak przesadnego entuzjazmu wobec osoby sędziego Marka Krysztofiuka. – Żadnego bohaterstwa tutaj nie dostrzegam. Sędzia wymierzył taką karę, jaką powinien wymierzyć. Zarówno szybkość, jak i sposób uzasadnienia były adekwatne do sytuacji – ocenia były minister sprawiedliwości.
Ziobro: Wystarczyłyby dwa tygodnie więzienia
Jako "ojciec chrzestny" dwudziestoczterogodzinnych sądów, były minister nie kryje satysfakcji, że wyroki zapadają dziś w Polsce w trybie ekspresowym. – W takich sytuacjach nie surowość kary, a szybkość jej zastosowania liczy się najbardziej. Nie wyrażałbym jednak takiej opinii, gdybyśmy mieli do czynienia z gwałtem lub innym ciężkim przestępstwem – mówi w rozmowie z naTemat Zbigniew Ziobro.
Były minister sprawiedliwości nie rozumie jednak tak dużego wyroku dla Mateusza Z. – Moim zdaniem jest on przesadą. O ile zniewaga policjanta jest czynem, który potępiam, negatywnie oceniam decyzję, aby za takie zachowanie orzekać karę trzech miesięcy pozbawienia wolności – mówi. Ziobro uważa, że polskie sądy orzekają zbyt łagodne wyroki wobec sprawców ciężkich przestępstw, a zbyt surowe w takich przypadkach, jak Mateusza Z.
– Trzy miesiące to nie jest wymiar kary, który da się usprawiedliwić. Osobiście uważam, że wystarczyłaby orzeczona kara na tydzień-dwa tygodnie pobytu w zakładzie karnym. Celem jest bowiem to, aby wywołać terapię szokową na sprawcy. Jeśli człowiek jest skazany po raz pierwszy, taka kara by wystarczyła. Jeśli jednak ktoś wchodził już wcześniej w konflikt z prawem, kara trzech miesięcy pozbawienia wolności byłaby odpowiednia – uważa Zbigniew Ziobro.