Część skradzionych przez nazistów dzieł sztuki została przejęta przez aliantów jeszcze podczas wojny lub zaraz po jej zakończeniu
Część skradzionych przez nazistów dzieł sztuki została przejęta przez aliantów jeszcze podczas wojny lub zaraz po jej zakończeniu Fot. VideoMedia / youtube.com

Cornelius Gurlitt, którego sekretne zbiory 1406 dzieł sztuki zostały przechwycone przez niemieckie władze domaga się zwrotu własności. Choć państwo oferuje mu układ, by w zamian za odstąpienie od niektórych zarzutów prokuratorskich oddał część obrazów, Austriak odmawia. W rozmowie z „Der Spiegel” pytał: „Co to za państwo, które konfiskuje cudzą własność? Muszą mi to wszystko zwrócić”.

REKLAMA
Rok temu podczas inspekcji skarbowej niemieckie władze odkryły, że Gurlitt w swoim monachijskim mieszkaniu przetrzymuje 1406 dzieł sztuki autorstwa modernistycznych artystów. Wśród nich można było znaleźć obrazy Maxa Beckmana, Pablo Picassa, Oskara Kokoschki oraz Maxa Liebermanna.
Szacuje się, że 590 z nich mogło zostać zrabowane przez Nazistów. Dlatego Gurlittowi proponuje się układ, że może zachować część dzieł, jeśli zwróci obrazy, które trafiły do jego ojca w nielegalny sposób. Jednak sam nie chce słyszeć o żadnym układzie i domaga się zwrotu skonfiskowanych dzieł.
Ojciec Corneliusa, znany kolekcjoner sztuki Hildebrand, nabył wspomniane obrazy przed i podczas wojny. Jego zadaniem w III Rzeszy było sprzedawanie zagranicą zakazanej „sztuki degeneratów”, by zebrać fundusze dla nazistów. Choć wielu uważa, że dzieła pochodziły z rabunku, syn kolekcjonera uważa inaczej. W rozmowie z „Der Spiegel” powiedział, że ojciec był dla niego bohaterem, który uratował obrazy przed nazistami, bombami, Rosjanami oraz Amerykanami. Gurlitt podkreśla, że Hildebrand nabył je wszystkie zgodnie z prawem.
Na razie obrazy od ponad roku są przetrzymywane przez niemieckie służby celne. Jednak choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że Gurlitt senior nabył je w nielegalny sposób, to już legalnie należą one do jego syna. Cornelius, który o ile nie działał w złej wierze, zgodnie z prawem wszedł w ich posiadanie stał się ich właścicielem poprzez zasiedzenie. Tak więc możliwe, że dopiero po jego śmierci wspomniane dzieła powrócą do spadkobierców ich przedwojennych właścicieli.

źródło: "Bloomberg"