
W Paryżu uzbrojony mężczyzna wszedł do siedziby lewicowego dziennika "Liberation" i oddał tam strzały. Ciężko ranny został przebywający w redakcji 27-letni fotograf. Napastnik zdołał uciec i jest obecnie poszukiwany przez policję. Dwie godziny później do strzelaniny doszło przed siedzibą banku Societe General. Tam, na szczęście, nikt nie odniósł obrażeń.
REKLAMA
Pracownicy "Liberation" twierdzą, że uzbrojony w strzelbę myśliwską napastnik nic nie mówił. Oddał tylko dwa strzały, po czym uciekł. Wystrzelone przez niego kule trafiły 27-letniego fotografa w klatkę piersiową i ramię. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń. Atak miał miejsce rano, około 10:00 czasu miejscowego. W związku ze strzelaniną przed siedzibami dużych francuskich redakcji pojawiły się patrole policji.
Dwie godziny później niezidentyfikowany wciąż mężczyzna otworzył ogień przed siedzibą banku Societe Generale. Bank zapewnił, że nikt nie został ranny. Nieco później media zaczęły donosić o wzięciu zakładników na Polach Elizejskich. Nie wiadomo jeszcze, czy z tymi wydarzeniami związany jest napastnik, który otworzył ogień w redakcji "Liberation".
W miniony piątek doszło we Francji do podobnego, choć nie tak drastycznego incydentu. Do siedziby prywatnej stacji telewizyjnej BFM TV wtargnął mężczyzna, który miał przy sobie przedmiot przypominający pistolet. Groził dziennikarzom, ale nie oddał żadnych strzałów, nikogo nie ranił też w inny sposób.
źródło: BBC
