Kobylański oskarża lidera Ruchu Narodowego. Winnicki miał się upić i urządzać ordynarne awantury w hotelu

Robert Winnicki został oskarżony - o pijaństwo i wyciąganie kolców jeżowców ze swoich stóp - przez Jana Kobylańskiego, biznesmena o reputacji antysemity. Na zdjęciu Winnicki przemawia podczas obchodów 11 listopada.
Robert Winnicki został oskarżony - o pijaństwo i wyciąganie kolców jeżowców ze swoich stóp - przez Jana Kobylańskiego, biznesmena o reputacji antysemity. Na zdjęciu Winnicki przemawia podczas obchodów 11 listopada. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
"To jest chuligaństwo. Sa dwie opcje, albo ci ludzie są alkoholikami i takie zachowanie jest dla nich czymś normalnym, czego my nie akceptujemy, albo robili to specjalnie, żeby nadszarpnąć dobre imię USOPAŁ" - czytamy na oficjalnej stronie organizacji Kobylańskiego, który oskarża Roberta Winnickiego o huczne imprezy na zjeździe organizacji na Teneryfie w lipcu tego roku. Główny "oskarżony" dementuje plotki. Pojawia się jednak pytanie - dlaczego tak późno?


W piątek na oficjalnej stronie USOPAŁ, czyli Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej, pojawiło się oświadczenie w którym czytamy o pijaństwie, awanturach i burdach rzekomo organizowanych przez członków Ruchu Narodowego.


– Musimy podać do publicznej wiadomości informację o skandalicznym zachowaniu się pewnych osób na Zebraniu (USOPAŁ) z okazji XX-lecia tej organizacji. Osoby te w ciągu więcej jak trzech nocy w hotelu w Caletillas „urządzały” awantury, pijaństwo, ordynarne krzyki, wrzaski, w związku z czym personel hotelu zwrócił im uwagę, że takie zachowania nie mogą mieć miejsca. Tego rodzaju działanie kontynuowano, w związku z czym wyrzucono ich z hotelu, poszli na plażę, gdzie nadal urządzano pijaństwo, awantury i ordynarne krzyki - czytamy na samym początku oświadczenia.


Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej jest kierowana przez multimilionera Jana Kobylańskiego, jednego z głównych sponsorów Telewizji Trwam i Radia Maryja. Hagiograficzna wręcz biografia Kobylańskiego była wielokrotnie podważana przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" - na łamach tej ostatniej w 2005 roku oskarżono Kobylańskiego o kolaborację z gestapo podczas II wojny światowej i wydawanie Żydów.


Od tego momenty Kobylański ma opinię antysemity, o czym otwarcie mówił również szef MSZ, Radosław Sikorski. Skończyło się to pozwem i procesem, wygranym przez ministra. Sąd uznał, że wypowiedzi milionera mają jawnie antysemicki charakter, a nazywanie rzeczy po imieniu nie jest niczym zdrożnym. Również w tekście opublikowanym na oficjalnej stronie USOPAŁ Kobylański daje wyraz swoim przekonaniom, pisząc o "nieprawdopodobnym oszustwie, jakim była Magdalenka, Okrągły Stół, gdzie na 57 głównych uczestników aż 47 było żydami, a reszta to szabesgoje" (pisownia oryginalna).

W dalszej części tekstu czytamy między innymi, że "R. Winnicki po pijanemu wskoczył do morza w nocy, czego skutkiem było poparzenie go przez meduzy czy coś podobnego, w środku nocy karetka pogotowia musiała odwieźć go do szpitala. Tak było przez trzy dni, albo i więcej. To jest coś nieprawdopodobnego, wielki wstyd (...)".

Robert Winnicki miał również odmówić udziału w mszy, wykręcając się "dokuczającym palcem w bucie". Cała sprawa miała podłoże polityczne - Kobylański negował "znane świństwo, które zrobił R. Winnicki przykładnemu małżeństwu Państwa Holocher, którzy stali się ofiarami intryg". Otóż po publikacji prywatnych rozmów Przemysława Holochera ukazujących znaczące nadużycia przedstawicieli Ruchu Narodowego, Winnicki zmusił ONR - owca do "ustąpienia ze stanowiska członka rady nadzorczej RN".

Według tekstu zamieszczonego na stronie USOPAŁ "była wielka intryga i kłamstwo. Jest oczywiste, że interesem R. Winnickiego i jego mocodawców jest usunąć część katolicką z organizacji młodzieżowych i wprowadzić tam osoby, które mają niezbyt jasną i w wielu przypadkach skandaliczną przeszłość jeśli chodzi o życie prywatne czy ekonomiczne".

Sam Winnicki komentuje sprawę na swoim oficjalnym profilu na Facebooku - według działacza "krążący [w internecie] tekst w znaczącej mierze oparty jest o jakieś zmyślenia". Dementuje pogłoski, że był w nocy odwieziony do szpitala, a na jedną z mszy spóźnił się, co było spowodowane "żmudnym wyciąganiem kolców jeżowców ze stóp".

Całą sprawę skwitował: "Co było? Był zjazd z dwudniowymi obradami i kilka dni wolnych na luźne zwiedzanie wyspy, spotkania oficjalne, ale w mniejszym gronie oraz towarzyskie. Faktem jest, że były wieczorne spotkania i jedna większa impreza imieninowa. (...) Było pływanie w morzu i związane z tym przygody z kolcami jeżowców. Były spotkania, rozmowy, wieczorne wyjścia na miasto. Było zwiedzanie wyspy. Była polska, jednego, wspomnianego wyżej wieczora, prawdopodobnie zbyt huczna, zabawa. Ot i całe "misterium nieprawości".

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...