
50 lat to w historii telewizji i kina kilka epok. Wymyślone i nakręcone pół wieku temu horrory czy seriale science-fiction oglądamy dzisiaj z reguły jako komedie, nabijając się z siermiężnych zdjęć i efektów. Na tym tle brytyjski “Doktor Who” to fenomen, bo nakręcony na 50-lecie serialu odcinek budzi jeszcze większe emocje, niż w szczycie popularności w latach 70. i 80.
REKLAMA
“Doktor Who” to fenomen popkultury, który doczekał się niezliczonej ilości odniesień, przeróbek i fanowskich hołdów. 50. rocznicę serialu uczciło Google, projektując Doodle’a z wizerunkiem 11 wcieleń Doktora. Fani czekali na specjalny odcinek, w którym pojawiło się kilku aktorów wcielających się w tytułowego bohatera. Stworzono też doskonałe ikonografiki pokazujące historię Doktorów.
Bo nie ma jednego Doktora. Przybysz z planety Gallifrey należy do rasy Władców Czasu i może się regenerować, czyli przyjmować nową postać. Dlatego od początku serialu w 1963 roku w głównego bohatera wcieliło się kilkunastu aktorów, a do kolejnej zmiany dojdzie 25 grudnia 2013 roku. Dzięki temu serial ma świeżość, jakiej brakuje często długim produkcjom, w których główny aktor się nie zmienia.
Jednak nawet to nie uratowało serialu przed zakończeniem produkcji. Po 23 latach, w 1989 roku, skończono nagrywanie kolejnych odcinków. Ale determinacja fanów była tak duża, że postać Doktora nadal funkcjonowała w audycjach radiowych, komiksach czy nieautoryzowanych produkcjach. W 1996 roku w USA (ale przy współpracy z BBC) powstał film telewizyjny. Jako serial, chociaż z zupełnie inną ekipą twórców, “Doktor Who” wrócił w 2005 roku.
Fani są oczarowani serialem głównie ze względu na scenariusz. ľ Odkąd Steven Moffat jest głównym dowodzącym, serial ma jeszcze bardziej niesamowite fabuły – mówi Maciej Sosnowski, zagorzały fan “Doktora”. – Poza tym to dowód na to, że można z małym budżetem robić sci-fi, wszystko zależy od dobrego scenariusza – dodaje. Niskonakładowe efekty specjalne robiły wrażenie od początku powstawania serialu, natomiast wzrost jego popularności w ostatnich latach nie pozwala mówić o taniości, a świetne opowieści to ciągle znak firmowy Doktora.
Umiejętność podróżowania w czasie, którą ma Doktor, dawała pole do tworzenia ciekawych scenariuszy. Akcja przenosiła się z prehistorii do dalekiej przyszłości, by znów wrócić do czasów niemal nam współczesnych. Ale jest kilka stałych elementów.
Po pierwsze TARDIS, czyli zmiennokształtna maszyna do podróży w czasie i przestrzeni, którą ma każdy Władca Czasu. Egzemplarz Doktora ma drobną awarię i na stałe przyjęła kształt niebieskiej policyjnej budki telefonicznej. Jest ona już tak mocno kojarzona z serialem, że to właśnie BBC, a nie brytyjska policja, dostała patent na wykorzystywanie jej wizerunku.
Poza tym Doktor korzysta ze śrubokrętu sonicznego, który ma multum zastosowań (otwieranie drzwi, rozbrajanie lin, diagnozowanie schorzeń). W podróży w czasie towarzyszą mu ludzie, dzięki którym nie czuje się samotny. Do tej pory tę rolę odgrywało ok. 35 osób. Ale oczywiście największy wpływ na popkulturę miał (i ma) sam Doktor. W każdej postaci.
