Ściany mają uszy, a w dodatku są cienkie jak papier. Sąsiad = współlokator?

Sąsiedzi = współlokatorzy?
Sąsiedzi = współlokatorzy? fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Do sąsiedniego mieszkania, które od ponad roku stało puste, kilka dni temu wprowadzili się nowi ludzie. Uprzejma para po czterdziestce, bez dzieci, zdecydowanie nieskora do imprez. – Moja pozycja najbardziej uciążliwego sąsiada pozostaje niezagrożona - pomyślałam. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie okazało się, że ściana dzieląca nasze mieszkania jest najprawdopodobniej grubości kartonu. Słyszę wszystko, co mówią „nowi”, rozpoznaję po głosie aktorów w filmach, które oglądają, a kiedy ich zmywarka kończy zmywanie, powiadamia o tym radosnymi pisknięciami – tak wyraźnymi, że aż biegnę do swojej.


Wcześniej oczywiście zdarzało mi się słyszeć sąsiadów z góry i z dołu, jednak były to sytuacje ekstremalne – krótki remont lub dziwaczna impreza w rytm "Roty" i "Warszawianki". Zwykłych rozmów, słuchania muzyki, czy nawet płaczu dziecka, przez sufity i podłogi zupełnie nie słychać. Za to mieszkanie, z którym współdzielę boczną, cienką ścianę, zamieszkuje staruszka nie generująca żadnego hałasu i akceptująca moją skłonność do słuchania nocami smutnych piosenek – jest prawie głucha, zatem chyba nawet o tym nie wie.

Wiem prawie wszystko
Do tej pory było wspaniale. Tę piękną, prawie dźwiękoszczelną idyllę zabili nowi sąsiedzi. I nawet nie chodzi o zwykły hałas, jaki i tak zapewniają mi tramwaje, do których jestem absolutnie przyzwyczajona. Chodzi o to, że czuję się, jakbyśmy teraz mieszkali wszyscy razem, co nie jest dla mnie komfortowe i dla nich zapewne również.

Nawet nie zdążyliśmy się poznać na klatce, a już wiem, że to mąż gotuje obiady, a ich ulubionym programem jest Comedy Central. Oni za to doskonale wiedzą, że często wpadają do mnie koleżanki, a na tę chwilę moim ulubionym utworem jest „Still ill” The Smiths, choć od paru dni, przerażona cienkością ścian, słucham muzyki tylko w słuchawkach, w przeciwieństwie do wielu innych „melomanów” z MDMu.


- Wszystko zaczęło się pod koniec października, kiedy kilka pięter pode mną wprowadzili się nowi sąsiedzi – mówi dwudziestoletnia Ania. – Codziennie, nie ważne czy jest weekend czy środek tygodnia, około pierwszej w nocy zaczynają puszczać muzykę i kończą o szóstej. To zawsze jest jakieś okrutne, obrzydliwe techno. Nie sprawia mi to szczególnych problemów z zasypianiem, bo nie mieszkają bezpośrednio pode mną, jednak ciągle mam te naiwne bity gdzieś z tyłu głowy. Dwa tygodnie temu wsiadając do windy widziałam kartkę, która mówiła, żeby problemy z lokatorami X zgłaszać od razu dzielnicowemu. Wieczorem ktoś już tę kartkę zdjął. Najprawdopodobniej oni – kończy Ania.

Kłótnie, Legia i orgazmy
Inni znajomi zapytani o to, co słyszą przez ściany, opowiadają, że doskonale wiedzą, kiedy gra Legia, bo przynajmniej jeden sąsiad ze stykającego się z nimi mieszkania musi oglądać mecz i bardzo się w niego wczuwać. Pozostali słyszą inne objawy wczuwania się, a dokładniej orgazmy sąsiadki.

Zdarzają się także sąsiedzi patologiczni, u których słychać ostre kłótnie i nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Czy wezwać policję i się narazić, czy nie robić niczego, a kiedy już stanie się tragedia i do bloku przyjedzie ekipa programu interwencyjnego mówić im klasyczne: „to była normalna rodzina, nie sprawiali kłopotów”.

Całkowita prywatność wewnątrz swojego mieszania jest rzeczą niemożliwą do osiągnięcia – zbiorowe budownictwo od zawsze na to nie pozwala. Lecz kiedyś było o wiele gorzej. Nie dość, że ściany były tak cienkie, że z jednego mieszkania do drugiego przechodziły pluskwy, to jeszcze „na blokach” wszyscy byli jedną, wielką rodziną - w dodatku skorą do plotek, więc każdy dziwny dźwięk usłyszany przez ścianę stawał się tematem debat z innymi sąsiadami przez kilka najbliższych dni. Osłabiające się z biegiem lat więzy sąsiedzkie mają jedną zaletę – jeżeli się nie „zakolegujemy”, nie będziemy brać w tym udziału. Kiedyś natomiast takie postępowanie skazywało na całkowity ostracyzm.

Kąpiele Adasia
– Każdy znał każdego. I wszystko słyszał – mówi sześćdziesięcioletnia Elżbieta, która przez 30 lat mieszkała w bloku na południu Polski – nawet korzystając z łazienki, które z reguły były w jednym pionie, można było dowiedzieć się o gastrycznych problemach osoby z góry, co nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy... Poza tym, często słyszałam jak matka kąpała swojego dwudziestoletniego syna. Kiedy myła mu głowę, on krzyczał na pół osiedla, że leje mu wodą po oczach, z czego śmiała się większość sąsiadów. „Słyszałaś jak znowu Adasia kąpali?” zawsze pytała mnie sąsiadka, kiedy mijałyśmy się na klatce – śmieje się Elżbieta.

Czterdziestoletnia Agnieszka, która spędziła całe swoje dzieciństwo i nastoletniość w małym mieszkanku w bloku z wielkiej płyty, mogła liczyć nawet na darmowe korepetycje. – Kiedy korepetytor przychodził do dziecka sąsiadów, którego pokój był połączony ścianą z moim pokojem, czasami wyjmowałam zeszyt i uczyłam się razem z nim – mówi. – Co najciekawsze, te lekcje naprawdę mi pomagały i poza tym, były momentami bardzo zabawne, bo Antek nie należał do najmądrzejszych. Zdarzało mi się trochę podśmiewać z jego dziwnych odpowiedzi. Mam nadzieję, że tego nie słyszał – mówi z uśmiechem Agnieszka.

Później, kiedy zamieszkała wraz ze swoim mężem i dziećmi w domu, którego jedno piętro zamieszkiwali oni, a drugie rodzina wynajmująca im tę przestrzeń, „Pana domu” często odwiedzały kobiety. Gdy Agnieszka widziała je przy drzwiach, od razu wiedziała, co usłyszy – hałas rozkładanego łóżka w pokoju na górze.

Zapytana o to, jak radzić sobie z sąsiadami, którzy "dzięki" niemal kartonowym ścianom stają się właściwie naszymi współlokatorami, o których wiemy wszystko, Agnieszka odpowiada: – Nie istnieje na to żadna recepta, ponieważ trudno wymagać zarówno od innych jak i od siebie utrzymywania ciszy rodem z klasztoru kamedułów. Trzeba się przyzwyczaić.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Jazda w tym aucie to czysta przyjemność. Rodzina będzie zachwycona
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
TYLKO W NATEMAT 0 0PiS przystąpił do realizacji obietnic, czyli dlaczego Polacy będą zarabiali mniej
0 0Tak PiS załata budżet. W styczniu ceny alkoholu i papierosów pójdą w górę!
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
Möller's 0 0Jak wspierać rozwój dziecka po 4 tygodniu życia? Ten składnik warto wprowadzić do diety
dad:HERO 0 0I wtedy wchodzi Pepsi, cała na różowo… Wina musującego z logiem tej firmy się nie spodziewałeś
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
0 0Takich ludzi trzeba jak najszybciej wyeliminować z dróg. "Bogate dzieciaki" chwalą się piractwem