theinspirationroom.com

W reklamie często uważa się, że pozyskanie celebryty to uniwersalny sposób na zwrócenie uwagi na produkt. W wypadku kampanii szwedzkiego oddziału UNICEF wykorzystano wizerunki osób, które raczej nigdy nie pojawiły się na tle ścianek sponsorskich, a wciąż zna ich cały świat.

REKLAMA
Matka Teresa, Jezus i Ghandi, wszyscy troje poświecili się dla ludzkości. Teraz spotykają się przy stole specjalnie wyróżnionych bohaterów, najbardziej oddanych ratowaniu życia. Niespodziewanie, wśród nich pojawia się ,,przeciętny Kowalski", który chociaż nie umarł na krzyżu by zbawić ludzkość, zrobił dość, by pomóc uratować (kilka) żyć. Kliknął w banner. Kampania ma pokazywać, że dziś jest o wiele łatwiej pomagać, nie trzeba poświęcać całego swojego życia, by zrobić coś chwalebnego.
Bardzo odważna (i całkiem zabawna) seria trzech filmów, rozniosła się po internecie w zawrotnym tempie. Najprawdopodobniej wykorzystanie kontrowersyjnych sław (Matka Teresa) i wizerunku Boga (syna Boga) dało spodziewany efekt celebryty.
Kampania mogłaby się skończyć poważnym konfliktem, jeżeli zamiast, lub nawet obok (dość z resztą wyluzowanego) Jezusa pojawił się Mahomet. Gdyby trafiła do polskiej telewizji, najprawdopodobniej także skończyłoby się skandalem.
Czy jest to świętokradztwo czy nie, nie mnie osądzać, chociaż bardzo wyraźnie widać, że twórcy nie mieli na celu nikogo obrazić, a jedynie przekazać pewną wiadomość. Jeżeli jednak po zobaczeniu filmików mamy ochotę wysyłać pozew do sądu, oskarżyć należy twórców, agencję Forsman & Bodenfors (dokładniej dwie art-directorki Johannę Hofman-Bang i Agnes Stenberg-Schentz oraz copywritera Marcusa Hägglöfa), oraz dyrekcję komunikacji UNICEF.