
W mijającym roku Rosja i Chiny kilkukrotnie pokazały, że ich ambicje sięgają dalej niż narysowane na mapie granice. Anne Applebaum uważa, że choć odważne kroki Moskwy i Pekinu nie zwiastują powrotu zimnej czy gorącej wojny, to przywodzą na myśl zimnowojenne taktyki i zmierzają przede wszystkim do podkopania wiary w siłę ochrony zapewnianej przez NATO czy same Stany Zjednoczone.
REKLAMA
W artykule opublikowanym na łamach "The Washington Post" Anne Applebaum zauważyła, że w ostatnich miesiącach Chiny i Rosja zaczęły sięgać po rozwiązania, które przypominają taktyki stosowane podczas zimnej wojny. Ich przyjęcie, jak podkreśliła, nie celuje w wywołanie otwartego konfliktu zbrojnego z wybranymi sąsiadami czy ich największym sojusznikiem – Stanami Zjednoczonymi. Według Applebaum gra toczy się jednak o wysoka stawkę. Jest nią wiara w siłę Stanów Zjednoczonych, zapewnionych przez nie gwarancji oraz europejską solidarność.
Publicystka przypomniała, że w mijającym roku Moskwa i Pekin, działając raczej niezależnie od siebie, zdecydowały się na kilka odważnych kroków. Chiny jednostronnie rozszerzyły np. strefę identyfikacyjną obrony powietrznej tak, że zaczęła ona okalać fragment terenów kontrolowanych przez Japonię, zaogniając tym samym relacje łączące obydwa państwa (przelatujące przez strefę japońskie oraz amerykańskie samoloty ostentacyjnie ignorują żądanie meldowania swojej obecności chińskiej kontroli powietrznej).
Podobnie zachowywała się Rosja, przeprowadzając chociażby ćwiczenia swoich sił powietrznych niebezpiecznie blisko szwedzkiej przestrzeni powietrznej czy rzekomo rozmieszczając pociski typu Iskander-M w obwodzie kaliningradzkim (Władimir Putin przekonywał niedawno, że "ostateczna decyzja" o rozmieszczeniu jeszcze nie zapadła), co miało być odpowiedzią na plany stworzenia w Europie elementów tarczy antyrakietowej.
Według Applebaum działania Rosji i Chin miały podobny cel. Pekin chciał pokazać Japonii, Korei Południowej i Filipinom – sojusznikom Stanów Zjednoczonych – że nie boi się rzucić wyzwania Amerykanom i wierzy w siłę swojej marynarki wojennej. Odważne posunięcia, jak zaznaczyła publicystka, miały podkopać zaufanie do amerykańskich gwarancji oraz, co za tym idzie, proamerykańskie nastawienie.
Rosja zmierza natomiast do nadwątlenia ufności pokładanej w europejskiej solidarności i NATO, aby zwiększyć swoje szanse na przeforsowanie w regionie Skandynawii i Europy Wschodniej dogodnych dla siebie rozwiązań, które zwiększyłyby jej wpływy. Applebaum zauważyła, że Moskwę i Pekin łączy przy tym niechęć do wywodzącej się z Zachodu liberalnej demokracji oraz mechanizmów zagrażających oligarchicznym systemom władzy.
źródło: "The Washington Post"
