
Gdzie są granice poprawności politycznej? To pytanie zadaje sobie wiele osób po przeczytaniu o tym, że w Marks & Spencers muzułmańscy pracownicy mają prawo nie sprzedawać alkoholu oraz wieprzowiny. Sieć znalazła się w ogniu krytyki. Swoje trzy grosze do sprawy dołożył znany ateista Richard Dawkins, który powiedział, że sieć zasługuje na krytykę. My zaś powracamy z pytaniem o granice poprawności politycznej.
REKLAMA
Świat nie jest idealny. Każdy z nas może marzyć o utopii, jednak to niekoniecznie jest możliwe, bo każdy ma inną wizję tego lepszego świata i nie każdy będzie z tego samego zadowolony. Dlatego poprawność polityczna czasem potrafi innych oburzać. Świeżym tego przykładem jest sprawa z Marks & Spencers, skrytykowanym przez Richarda Dawkinsa.
Szefowie sieci sklepów chcieli uszanować przekonania religijne swoich muzułmańskich pracowników zezwalając im na odmowę sprzedaży wieprzowiny i alkoholu. Jednak swoją nadpoprawnością oburzyli wiele osób, w tym i klientów. W końcu nikt nikogo nie zmusza do jedzenia czegoś zakazanego.
„Może jeszcze wyznawcy Kościoła latającego potwora spaghetti powinni mieć prawo nie obsługiwać klientów kupujących makarony?” pytał na Twitterze Dawkins. Nie on jeden nabijał się z tej absurdalnej sytuacji. W internecie padały różne propozycje. Wśród nich znaleźliśmy taką, by sieć poszła za ciosem i zezwoliła muzułmankom nie obsługiwać mężczyzn spoza rodziny. Jeszcze inna sugerowała, by uszanować przekonania wegan, którzy nie jedzą niczego co pochodzi od zwierząt.
Jednym słowem doszło do ataku na poprawność polityczną. Trzeba jednak od razu dodać, że choć obecnie na Wyspach muzułmanie znaleźli się pod lupą i są najbardziej krytykowaną grupą społeczną, to po raz kolejny pokazuje to jeden z problemów naszego społeczeństwa. Jesteśmy zbyt poprawni i tak bardzo chcemy równych praw dla wszystkich, że nie zauważamy, kiedy to oburza innych ludzi.
Szwedzka nadpoprawność polityczna
Takim oburzającym tematem bywa m.in. równouprawnienie płci. Ostatnio Szwecja żyła sprawą nagrodzenia Andersa Svenssona samochodem marki Volvo za pobicie rekordu w liczbie występów dla reprezentacji piłkarskiej tego kraju. Środowiska feministyczne były oburzone tym, że w podobny sposób nie została nagrodzona Theresa Sjorgan, która jest rekordzistką drużyny kobiecej.
Takim oburzającym tematem bywa m.in. równouprawnienie płci. Ostatnio Szwecja żyła sprawą nagrodzenia Andersa Svenssona samochodem marki Volvo za pobicie rekordu w liczbie występów dla reprezentacji piłkarskiej tego kraju. Środowiska feministyczne były oburzone tym, że w podobny sposób nie została nagrodzona Theresa Sjorgan, która jest rekordzistką drużyny kobiecej.
Po protestach piłkarka otrzymała samochód. Wcześniej jednak głos w tej sprawie zajął najlepszy piłkarz reprezentacji Szwecji Zlatan Ibrahimovic. – Z całym szacunkiem dla osiągnięć szwedzkich kobiet, a są one wspaniałe, nie da się porównać żeńskiego futbolu z męskim. Dajcie sobie z tym spokój, to nawet nie jest śmieszne – mówił Zlatan, który za te swoje słowa jest teraz wyzywany przez środowiska feministyczne od seksistów.
Tymczasem piłkarz jedynie chciał zwrócić uwagę, że nagrody powinny być adekwatne do pieniędzy, jakie dana dyscyplina generuje. W przypadku szwedzkich drużyn piłkarskich wystarczy spojrzeć na liczbę widzów obecnych na stadionach. Jeśli środowiska feministyczne rzeczywiście są oburzone gorszym traktowaniem kobiet, to może powinny zacząć chodzić na ich mecze? Bo frekwencja na spotkaniach żeńskiej drużyny „Trzech Koron” tylko w czasie większych turniejów wynosi więcej niż 5-6 tysięcy. Nie mówiąc już o prawach za transmisje meczów obu reprezentacji.
Tyle, że w dzisiejszych czasach słowa Zlatana, które według wielu były słuszne, potrafią oburzyć. Bo są niepoprawne politycznie.
Czego nie wolno nam mówić
Zresztą nawet zwykłe słowa potrafią oburzyć. Wyobraźcie sobie, że napisałbym „Jestem dumny, że jestem biały”? Jakbyście to odebrali? Pewnie uznalibyście mnie za rasistę. Zresztą sam bałem się przeprowadzić takiej prowokacji na Twitterze lub Facebooku, by nikogo swoim wpisem nie oburzyć. Ale wystarczyłoby, że byłbym innej rasy, a od razu kontekst mojej wypowiedzi by się zmienił. Zamiast być tym białym faszystą, stałbym się kimś, który walczy o swoje prawa. Zresztą zamiast się dwoić i troić pozwoliłem sobie umieścić pewną grafikę, która poniekąd pokazuje, że „biali mężczyźni” są dyskryminowani.
Zresztą nawet zwykłe słowa potrafią oburzyć. Wyobraźcie sobie, że napisałbym „Jestem dumny, że jestem biały”? Jakbyście to odebrali? Pewnie uznalibyście mnie za rasistę. Zresztą sam bałem się przeprowadzić takiej prowokacji na Twitterze lub Facebooku, by nikogo swoim wpisem nie oburzyć. Ale wystarczyłoby, że byłbym innej rasy, a od razu kontekst mojej wypowiedzi by się zmienił. Zamiast być tym białym faszystą, stałbym się kimś, który walczy o swoje prawa. Zresztą zamiast się dwoić i troić pozwoliłem sobie umieścić pewną grafikę, która poniekąd pokazuje, że „biali mężczyźni” są dyskryminowani.
Poprawność polityczna w dzisiejszych czasach osiągnęła szczyt głupoty. Oczywiście nie we wszystkim, bo pewne rzeczy, jak dyskryminacja na tle religijnym, płciowym, czy rasowym nie powinny być tolerowane. Tyle, że to nie oznacza, że nie powinniśmy rozmawiać o pewnych sprawach, które mogłyby uchodzić za kontrowersyjne. Warto czasami trudne tematy poruszać i krytykować, bo inaczej skończy to się na tym, że wyznawca latającego potwora spaghetti nie sprzeda nam makaronu.
