Prof. Jadwiga Staniszkis radzi Kaczyńskiemu, by zjednoczył prawicę
Prof. Jadwiga Staniszkis radzi Kaczyńskiemu, by zjednoczył prawicę Fot. Anna Bedyńska / Agencja Gazeta

"Jarosław Kaczyński jest zdolny do zjednoczenia prawicy. Gorzej z ludźmi, którzy go otaczają" – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Jadwiga Staniszkis. I wskazuje na "te panie, które szepczą mu do ucha, że zawsze były mu wierne i że nie można nagradzać zdrajców".

REKLAMA
Prof. Staniszkis nie precyzuje, o które kobiety w PiS chodzi, ale daje wskazówkę, że chodzi raczej o "starych działaczy". To właśnie ci, którzy przy Kaczyńskim są od dawna, są według Staniszkis przeszkodą na drodze do zjednoczenia prawicy. "A Kaczyński już nad tym nie panuje. Obawiam się, że powrót Adama Hofmana na stanowisko rzecznika partii jeszcze bardziej zabetonuje PiS" – ocenia socjolog w rozmowie z "Rz".
Jej zdaniem dążenie do współpracy z innymi prawicowymi ugrupowaniami powinno być dla Kaczyńskiego priorytetem. "Gdyby doszło do przesunięcia na scenie politycznej, gdyby PiS jeszcze przed wyborami europejskimi zrobiło krok w kierunku Solidarnej Polski i Polski Razem, to dałoby to impuls do wzrostu poparcia. To kosztowałoby Kaczyńskiego kilka mandatów europejskich, ale w przeciwnym wypadku PiS grozi stagnacja na poziomie 30 proc. Dla tej partii to za mało. A bez tego PO, manipulując mediami, może uzyskać dobry wynik i rządzić z SLD" – analizuje Staniszkis.
Jednocześnie jednak powątpiewa, czy jakikolwiek ruch ze strony prezesa jest możliwy. Jak twierdzi, "Kaczyński jest otoczony przez tak ścisły kordon, że być może nawet nie zdaje sobie sprawy z realiów politycznych. Może nie wiedzieć, że konieczny jest strategiczny skok, nawet kosztem większego radykalizmu. I nie chodzi o takie działania jak sięganie po Piotra Glińskiego. Ta karta jest już zgrana. Wygrana wymaga dynamiki personalnej, programowej, wizerunkowej i wyciągnięcia ręki do polityków z młodszego pokolenia, jak np. Kowal, których się odepchnęło" – przekonuje.
Staniszkis nie od dziś zwraca uwagę, że dużym problemem prezesa PiS jest wianuszek otaczających go pochlebców, którzy sprawiają, że partia jest skostniała. Sama od dawna nie kontaktowała się osobiście z Kaczyńskim. "Mam serce po prawej stronie, więc starałam się pomagać, jeśli byłam potrzebna. Teraz kontaktuję się z nim przede wszystkim poprzez media. Bo zawsze sobie zastrzegałam prawo do mówienia tego, co myślę naprawdę, a temu betonowi wokół niego to się nie podobało i on przestał dopuszczać do niego osoby z zewnątrz" – narzekała w jednym z wywiadów.
Źródło: "Rzeczpospolita"