
O czym rozmawiał Donald Tusk z małżeństwem Elbanowskich, które od jakiegoś czasu prowadzi krucjatę w sprawie 6-latków w szkołach? Jak relacjonuje portal braci Karnowskich, rozmowa była pełna "złośliwości", a sam premier "poddenerwowany".
REKLAMA
Donald Tusk spotkał się w ostatnim tygodniu grudnia z małżeństwem Elbanowskich - ludzi, którzy prowadzą krucjatę przeciwko posyłaniu 6-latków do szkół. Ich działania mają tak szeroki zasięg i moc, że w pewnym momencie wydawało się, iż mogą oni podzielić rządzącą koalicję. Ostatecznie im się nie udało.
O czym premier rozmawiał z młodym małżeństwem? Ujawnia to portal braci Karnowskich, który powołuje się na nagranie z rozmowy. Jak relacjonuje serwis, Karolina Elbanowska mówiła między innymi premierowi, że dzieci w szkołach moczą się z powodu stresu i pytała, kto za to weźmie odpowiedzialność.
Premier miał jej odpowiedzieć: "Chce Pani rozmawiać na poziomie, czy ja odpowiadam za moczenie się dzieci?! Chce Pani na tym poziomie dyskusję prowadzić?! Tak, ja biorę odpowiedzialność!".
Gdy z kolei Elbanowscy i ich eksperci dopytywali o to, jak i na ile rodzice zadecydują o przygotowaniu danej szkoły do przyjęcia 6-latków, premier wykazywał, że to nie należy do rodziców, bo nie mają oni odpowiednich kompetencji w tej sprawie.
Rodzic nie będzie mógł decydować, czy szkoła jest przygotowana czy nie! Nie funkcjonujemy we wspólnocie, która ogarnia jedną szkołę i 15 osób. To duże państwo, system dotyczący setek tysięcy dzieci.
Portal Karnowskich opisuje sytuację tak, jak by premier został wyprowadzony z równowagi albo przynajmniej denerwował się rozmową. Elbanowscy pytali też premiera o argumenty, które pokazują, że w reformie 6-latków ważne jest "dobro dziecka". Tusk odpowiadał wówczas, że on po prostu nie podziela poglądu małżeństwa, jakoby 6-latki w szkołach były nieszczęśliwe.
Rozmowa dotyczyła jeszcze kilku wątków, między innymi tego, czy rodzice mogliby - i w jaki sposób - decydować ostatecznie, czy chcą posłać swojego 6-latka do szkoły. Niestety, wyglądało to tak, że Elbanowscy stawiają zarzuty, a premier odpowiada swoje - czyli klasycznie, jak to w polskiej polityce bywa. Wygląda więc na to, że w reformie dotyczącej 6-latków nic się nie zmieni - a przynajmniej nie zostaną spełnione postulaty państwa Elbanowskich.
Źródło: wPolityce

