Pociąg Kolei Mazowieckich stał na stacji Warszawa Śródmieście przez ponad 30 minut, ponieważ policjanci musieli zabrać na komisariat maszynistę, by przebadać go tam alkomatem
Pociąg Kolei Mazowieckich stał na stacji Warszawa Śródmieście przez ponad 30 minut, ponieważ policjanci musieli zabrać na komisariat maszynistę, by przebadać go tam alkomatem Fot. Filip Klimaszewski / AG

Gorączka związana z pijanymi kierowcami i motorniczymi przeniosła się na tory kolejowe. Dzisiaj, w godzinach porannego szczytu, jeden z pasażerów pociągu Kolei Mazowieckich zadzwonił na policję, ponieważ podejrzewał, że maszynista kieruje składem w stanie upojenia alkoholowego. Wezwani funkcjonariusze przyjechali z... niesprawnym alkomatem, więc maszynistę trzeba było zabrać na komisariat. Tam okazało się, że jest trzeźwy.

REKLAMA
Biuro Prasowe Kolei Mazowieckich poinformowało nas, że maszynista wzbudził podejrzenia, ponieważ przy jednej z wcześniejszych stacji zatrzymał pociąg tak, że jego część wystawała poza peron. Pewien pasażer zadzwonił więc na policję, żądając, by funkcjonariusze przebadali maszynistę alkomatem.
Około godziny 8:00 policjanci przyjechali zatem na stację Warszawa Śródmieście, gdzie zatrzymał się feralny pociąg. Tam okazało się, że zabrany przez nich alkomat nie działa. Dlatego maszynistę trzeba było przetransportować na komisariat, gdzie przeprowadzono test. Jego wynik pokazał, że mężczyzna jest trzeźwy.
Pociągi Kolei Mazowieckich oraz Szybkiej Kolei Miejskiej, które jechały do centrum z kierunków wschodnich, miały ponad półgodzinne opóźnienie. Biuro Prasowe KM podkreśliło, że sprawa "niezmieszczenia" składu w peronie będzie wyjaśniana.