
Anna Kozicka-Kołaczkowska to jedna z publicystek "Rzeczpospolitej". Jej teksty są, delikatnie mówiąc, "oryginalne". Z ostatniego artykułu Kozickiej-Kołaczkowskiej śmieją się już użytkownicy FB i Twittera. Konia z rzędem temu, kto zrozumie o co tu chodzi.
Robicie dynie na Halloween? Uważajcie – one są nie tylko "niewinnym, śmiesznym lampionem". Dynie to, jak twierdzi Anna Kozicka-Kołaczkowska, "psychodeliczna karykatura człowieka".
To tylko jeden z wielu jej artykułów w "Rzeczpospolitej". Ostatni – o turnieju Czterech Skoczni, nacjonalizmie, faszyzmie i infantylności – robi furorę w sieci. Nic dziwnego – nie wiadomo bowiem, czy się śmiać, czy płakać. Co zabawne, w nabijaniu się z Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej łączą się dziennikarze zarówno prawicy, jak i lewicy.
Jest z czego się śmiać? Oto pierwsze dwa akapity tego wiekopomnego tekstu:
Anna Kozicka-Kołaczkowska
Publicystka "Rzeczpospolitej", fragment tekstu z dn. 08.01.2014
O co chodzi, nie do końca wiadomo. Dalej jest tylko lepiej, bo do wątków dołącza nacjonalizm, faszyzm, kibicowanie i sędziowanie w turniejach skoków narciarskich.
Anna Kozicka-Kołaczkowska
Publicystka "Rzeczpospolitej", fragment tekstu z dn. 08.01.2014
Niestety, o autorce trudno jest znaleźć jakiekolwiek informacje: czym zajmowała się wcześniej, gdzie pisała, jak znalazła się w "Rzeczpospolitej". Również doświadczeni dziennikarze zastanawiają się, czemu na stronie "Rz" pojawiają się jej teksty.
Teksty pani Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej można przeczytać tutaj. Tematyka: od Sasa do Lasa. Jest się z czego śmiać, czy to tylko złośliwość kolegów po fachu?
