Seria tragicznych wypadków w Tatrach. W sobotę TORP interweniował aż cztery razy.
Seria tragicznych wypadków w Tatrach. W sobotę TORP interweniował aż cztery razy. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Wydawałoby się, że tegorocznej zimy TOPR-owcy powinni mieć mnóstwo wolnego czasu. Niestety dzieje się zupełnie inaczej. Wciąż jesienne warunki panujące w Tatrach skłaniają do górskich wędrówek wielu z tych, którzy w "prawdziwą" zimę na szlak nigdy by się nie wybrali. To sprawiło, że sobota stała się jednym z najtragiczniejszych dni w górach w ostatnim czasie.

REKLAMA
Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe miało w sobotę wyjątkowo dużo pracy. W ciągu zaledwie kilku godzin doszło do serii poważnych wypadków, po których turyści potrzebowali pomocy ratowników. Mężczyźnie, który spadł podczas próby zdobycia Rysów TOPR-owcy nie mogli już pomóc. Nieco później w poważnym stanie do szpitala odtransportowano natomiast turystę, który miał wypadek na szlaku na Świnicę. Kolejny alarm w bazie TOPR to wezwanie do grupy potrzebującej pomocy na Kondrackiej Kopie.
To niestety nie był koniec tragicznej soboty w Tatrach. Zaledwie dwie godziny od pierwszego wezwania do wypadku na Świnicy ratowniczy śmigłowiec wystartował w kierunku tego szczytu po kolejnego mężczyznę, któremu nie udały się zmagania z trudnymi warunkami panującymi w polskich górach.
Wbrew pozorom, łagodna zima wcale nie oznacza, że wyprawa w góry są dziś bezpiecznym wyzwaniem. Wręcz przeciwnie. TOPR-owcy alarmują, iż brak grubej pokrywy śnieżnej wcale nie musi być sprzymierzeńcem turystów. Szlaki w wielu miejscach są wyjątkowo niebezpieczne ze względu na oblodzenie. To sprawia, że w problemy wpaść mogą nie tylko nieprzygotowani do wędrówki turyści, ale sporo ryzykują także osoby doświadczone.