[url=http://shutr.bz/1aEPEIY]30-letnia[/url] Monika, która zamroziła jajeczko. "Najpierw studia, potem kariera... Ciągle nie mam czasu na dziecko"
[url=http://shutr.bz/1aEPEIY]30-letnia[/url] Monika, która zamroziła jajeczko. "Najpierw studia, potem kariera... Ciągle nie mam czasu na dziecko" Shutterstock.com

Monika ma 30 lat i pracuje w jednym z łódzkich banków. Ma nadzieję, że kiedyś założy rodzinę, na co dziś nie czuje się jeszcze gotowa. Nie tylko dlatego, że nie ma obecnie partnera, ale jest zbyt zajęta karierą zawodową. – Bardzo odczuwam brak poczucia bezpieczeństwa. Nie czuję, że jestem w stanie zabezpieczyć siebie i dzieci finansowo (dziwny to stan, ale odczuwam duży strach, że stracę pracę, że nie będę miała na kredyt) – mówi kobieta, która zdecydowała się zamrozić swoje jajeczko.

REKLAMA
Dlaczego zdecydowała się pani zamrozić jajeczko?
Decyzję o zamrożeniu jajeczek podjęłam kilka miesięcy temu, ponieważ nie mam obecnie partnera i nie chcę jeszcze być mamą. W przyszłości biorę pod uwagę zostanie matką i założenie rodziny. Decyzję tę przypieczętował problem, jaki pojawił się w moim środowisku. Moja koleżanka przez wiele lat starała się z mężem o dziecko i zakończyło się to leczeniem niepłodności. Zanim trafili do profesjonalnej kliniki i zostali rodzicami, ponieśli ogromne koszty i stracili mnóstwo czasu. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ja mogę mieć ten sam problem i to, że czuje się młodo to jedno, a mój wiek biologiczny to drugie.
Kiedy zamierza pani skorzystać z zamrożonego jajeczka?
Zakładam, że po raz pierwszy mogę zostać mamą w ciągi najbliższych 5 lat i nie wiem, czy w związku z tym będę mogła naturalnie zajść w ciąże, ze względu na późny wiek biologiczny.
Moje życiem poukładało się tak, że nie mam jeszcze dzieci. Najpierw były studia, potem kolejne, potem „kariera” zawodowa… ciągle nie ma na to czasu a jeszcze obecny brak partnera, nie pomaga w decyzji, aby zostać mamą. W związku z tym, że dzisiejsza medycyna daje mi taką możliwość, postanowiłam z niej skorzystać.
Czy to rodzaj polisy na przyszłość?
Teraz mam 30 lat i planuję w przyszłości założyć rodzinę, ale nikt z nas nie wie, jak się to potoczy. Dlatego chciałabym się zabezpieczyć, bo komórek mi nie przybywa, tylko ubywa z każdym dniem (jak się o tym dowiedziałam, nie ukrywam, było to dla mnie szokiem). Chciałabym, aby moja sytuacja unormowała się przez najbliższe 5 lat. Pragnę również stworzyć pełną rodzinę i mieć dzieci. Mam nadzieję, że będzie mnie stać na ich wychowanie i kształcenie. Sama jestem jedynaczką i wolałabym mieć dwoje dzieci, bo raźniej by im się żyło. A co do psychicznego nastawienia, to posiadanie dzieci przed czterdziestką nie jest dla mnie problemem i myślę, że ze względu na to, że jako społeczeństwo coraz dłużej żyjemy, możemy zakładać, że i nasze dzieci też mogą mieć około czterdziestu lat jak umrzemy.
Czy nie obawia się pani, że w późniejszym wieku będzie pani trudniej wychować dziecko?
Dziś ta granica wieku przesuwa się i decyzje o byciu rodzicami podejmujemy coraz później. Kredyty, poczucie braku stabilizacji (praca i zarobki) mnie i moich znajomych paraliżują przed tą decyzją. Czekamy aż osiągniemy stabilizację zawodową, aż kupimy mieszkanie i będzie w nim osobny pokój dla dziecka. Niestety, jest to jakiś absurd, ale tak dziś myślimy. Nasi rodzice tego nie rozumieją, chcą wnuka (ale nasze myślenie jest inne). Jak już uda się zajść w ciąże (i ma się z kim) to trzeba urodzić i szybko wrócić do pracy (żeby jej nie stracić). A kto będzie się zajmował naszymi dziećmi…? Niania… ?. W Łodzi nie ma na to szans przy obecnych zarobkach, jakie mamy, bo jedno z partnerów zarabiałoby tylko na panią opiekunkę. Nasi rodzice jeszcze pracują wiec „instytucja babci”- odpada. Wszystko to sprawia, że odsuwamy macierzyństwo ile się da, i w tej sytuacji dla mnie konieczne wydało się bankowanie jajeczka w Centrum Salve Medica, żeby kiedyś móc zostać mamą.
To strasznie przykre co pani mówi, a zarazem bardzo prawdziwe. Myśli pani, że to główny problem naszego pokolenia?
Jak się zastanawiam nad tym, dlaczego tak późno nasze pokolenie decyduje się na dzieci, to moim zdaniem, takie czasy nastały. Jesteśmy w stanie wiele spraw kontrolować, znamy metody antykoncepcji, wiemy czego chcemy i realizujemy „swoje plany na życie”. Kształcimy się, szukamy dobrej pracy – wszystko to nie sprzyja myśleniu o macierzyństwie. Ja bardzo odczuwam brak poczucia bezpieczeństwa. Nie czuję, że jestem w stanie zabezpieczyć siebie i dzieci finansowo (dziwny to stan, ale odczuwam duży strach, że stracę pracę, że nie będę miała na kredyt). Nie mogę liczyć też na pomoc rodziców, bo oni sami nie mają pieniędzy i to wszystko sprawia, że nie założyłam rodziny. W sumie podobne zdanie mają też moi znajomi.
Odkładamy rodzicielstwo, ale co otrzymujemy w zamian?
Nasze pokolenie chce mieć coś więcej. Nie wyobrażamy sobie, żeby w jednym pokoju żyły 3 pokolenia (jak to było kiedyś). Ale czy to jest taki luksus? Chyba nie. Chcemy mieć standard, jaki mają nasi znajomi z Europy. Patrzymy na to, jak żyją nasi rówieśnicy w innych krajach i my też tak chcemy. Czy to coś złego? Wydaje mi się, że nie.
Czy zgodzi się pani, abyśmy opublikowali wywiad z imieniem i nazwiskiem?
Nie chciałabym, aby ujawniać moje nazwisko. Nie obnoszę się ze swoim wyborem, nie uważam go za tajemnicę, bo osoby, z którymi rozmawiam znają moją decyzję i dzięki temu dowiadują się, że taki problem może się pojawić.
Czyli też myślą o tym, aby zamrozić jajeczka na "lepsze czasy"?
Moi znajomi jeszcze o tym nie myślą (ja też bym nie myślała, gdyby nie moja koleżanka z problemem). A tu okazuje się, że my się starzejemy – co dla moich rówieśników jest szokiem i dla mnie też, jak o tym teraz myślę. Przecież my dopiero zaczęliśmy życie. Skończyliśmy studia, rozwijamy się zawodowo, a to już jest poważny wiek 30 lat.