Ksiądz Lawrence Hummer uważa, że egzekucja McGuire'a była zbyt okrutna
Ksiądz Lawrence Hummer uważa, że egzekucja McGuire'a była zbyt okrutna Fot. TheNewsthatmatters1 / youtube.com

Tydzień temu świat obiegła informacja o karze śmierci wykonanej na Dennisie McGuirze. To za sprawą nowej substancji, którą wykorzystano do egzekucji, która nie zdała egzaminu. Morderca konał aż piętnaście minut, wydając z siebie straszne dźwięki. Rozpoczęła się debata na temat słuszności kary śmierci. Ważny głos w niej zabrał ksiądz Lawrence Hummer, który przygotowywał duchowo mordercę do egzekucji.

REKLAMA
Duchowny na łamach „The Guardian” opowiada o tym, jak wyglądały ostatnie dni Dennisa McGuire'a. Hummer wyjaśnia nam, co się działo z mordercą. Duchowny choć sam nie próbuje bronić McGuire'a, to jednak uważa, że nie powinna była go spotkać kara śmierci.
Ostatnią mszę, jaką odprawił z udziałem mordercy odbyła się w święto Trzech Króli. McGuire był jednym z kilkunastu katolickich skazańców w liczącym 147 osób bloku śmierci. Kiedy ksiądz poprosił pozostałych więźniów, by w trakcie mszy namaścili kolegę, i odwrócił się z olejkami, zobaczył, jak wszyscy go otaczają, tak jakby oddawali go Bogu. Natomiast na twarzy mordercy pojawiły się łzy. „To był pierwszy raz, kiedy widziałem, że okazał jakiekolwiek emocje” powiedział ksiądz.
Hummer po raz pierwszy zetknął się z McGuirem w listopadzie ubiegłego roku. Więzień przyznał się do zabicia młodej, ciężarnej Joy Stewart, której nienarodzone dziecko także zmarło. Skazaniec wyspowiadał się i wyraził żal za grzechy. Ksiądz nakazał mu, by do momentu wykonania na nim wyroku modlić się do niej i jej nienarodzonego dziecka o wybaczenie. „Wiem, że tak postąpił” mówił Hummer.
Następnie ksiądz odniósł się do dnia egzekucji. Powiedział, że udzielił mu ostatniego namaszczenia w Southern Ohio Correctional Facility (ośrodek resocjalizacyjny w Południowym Ohio), gdzie mieści się „dom śmierci”. Jednak na tym jego rola się nie skończyła. – Tuż przed egzekucją przyszli do mnie jego syn, córka oraz synowa, którzy wraz z nim byli podczas ostatniej spowiedzi. Poprosili mnie, abym z nimi został. Również McGuire poprosił mnie, bym jako jego doradca duchowy pozostał z nim – wspomina Hummer.
Od chwili wejścia do celi śmierci ksiądz czuł się źle. Miał nudności. Od chwili rozpoczęcia egzekucji chciał opuścić. Nie mógł wytrzymać tego, co oglądał. – Widziałem w swoim życiu wielu umierających: w domach opieki, w rodzinach których znam, moją mamę. Śmierć była dla mnie łagodnym doświadczeniem. Ale to było coś innego – mówi Hummer.
Duchowny powiedział, że skazany umierał przed swoją rodziną, a także krewnymi Joy Stewart. Położono go na stole w kształcie krzyża. Zanim dokonano egzekucji, podziękował rodzinie swojej ofiary za słowa otuchy i przekazał swoim dzieciom, że je kocha. Następnie zaczęły się problemy, które spowodowały, że skazaniec umierał w agonii.
O 10:27 wstrzyknięto nietestowaną wcześniej mieszankę midazolamu i hydromorfony. O 10:30, trzy minuty po tym, jak podano truciznę, skazaniec podniósł swoją głowę i powiedział do krewnych „kocham was, kocham was”, i się położył. Następnie brzuch mu spuchł, jakby miał przepuklinę. Słychać było jego wzdychanie. – Wyglądał jak ryba leżąca na brzegu wody próbująca złapać ostatni powiew powietrza, który pozwoli jej oddychać. Czas się dłużył, a ja siedziałem tam bezsilnie, kiedy próbował oddychać. Bardzo chciałem opuścić salę – wspomina ksiądz. Okrutny spektakl trwał 16 minut.
A dopiero o 10:53 ogłoszono, że skazaniec umarł. Duchowny wyszedł z poczuciem, że widział coś okrutnego. Uważał, że rodzina też została narażona na obejrzenie czegoś okrutnego. Nie rozmawiał z krewnymi ofiary skazańca, ale nie sądzi, żeby śmierć drugiego człowieka przyniosła im upragniony pokój.
Hummers przyznaje, że od ponad 40 lat jest przeciwnikiem kary śmierci. Uważa tak od czasu podjęcia studiów filozoficznych. Jego zdaniem każdy człowiek może się zmienić. Dlatego zawsze może dojść do odkupienia win. Tymczasem kara śmierci zabiera tę możliwość. – Przez nią społeczeństwo odbiera możliwość zmiany – mówi duchowny.
Katolicki ksiądz zaznacza, że nie jest za wypuszczaniem z więzień skazanych na śmierć. Uważa, że znajdują się we właściwym miejscu. – Popełnili okrutne rzeczy i ludzie powinni być chronieni przed nimi. Jednak będąc w więzieniu nie stanowią zagrożenia. Ludzie bawią się w Boga, zamiast wierzyć w niego. To także dotyczy morderców. Moim zdaniem kara śmierci to nic innego jak uprawianie zemsty, która jest boskim prawem. To także tyczy się morderców. Odkładając na bok moje opinie, jest jeszcze to, co widziałem w zeszły czwartek. Nie wiem, jak jakikolwiek obiektywny obserwator mógłby nie stwierdzić, że ta egzekucja była najzwyczajniejszym aktem okrucieństwa – uważa ksiądz.
Hummers swoje wrażenia z śmierci McGuire'a opublikował tydzień później. Powiedział, że już poprosił gubernatora Kolorado o zniesienie kary śmierci w tym stanie.

źródło: "The Guardian"