
Jest jak choinka w Boże Narodzenie, jak woda w Śmigus-dyngus, po prostu jak farelka w zimę, czyli niezbędna. Używali jej nasi rodzice i nasze babcie, a teraz korzystają z niej niektórzy z nas. Wszystko dlatego, że jest po prostu niezniszczalna i jak mało co w zimowe dni, potrafi ogrzać nasze zimne mieszkania.
REKLAMA
Znany bloger Kominek pisał jakiś czas temu o nowoczesnej farelce, w którą zainwestował 160 złotych. Jak pisze, wziął najdroższą. Nie była to jednak kultowa, znana z lat dzieciństwa farelka z Kętrzyńskiej Fabryki Sprzętu Elektrotechnicznego Farel.
Fabryka zajmowała się produkcją m.in. suszarek do włosów i termowentylatorów. Zakłady należały do Zjednoczenia Przemysłu "Predom", a następnie do "Polam". Dziś fabryka została przejęta przez firmę Philips Lighting Poland S.A. – Pamiętam, że bardzo trudno było ją dostać – wspomina 50-letni Andrzej. – Udało mi się ją dostać tylko dlatego, że mój kolega pracował w tej fabryce. To było jakoś na początku lat osiemdziesiątych – wspomina mój rozmówca.
Sprzęt kultowy
Nazwa farelka stała się na tyle kultowa, że niemalże na każde, podobne grzejące urządzenie , mówi się tak do dziś. Bloger Kominek nazwał farelką zakupiony przez siebie nowoczesny sprzęt i zastanawia się, ile płaci za godzinę użytkowania, skoro jego moc wynosi moc 1800W?
Nazwa farelka stała się na tyle kultowa, że niemalże na każde, podobne grzejące urządzenie , mówi się tak do dziś. Bloger Kominek nazwał farelką zakupiony przez siebie nowoczesny sprzęt i zastanawia się, ile płaci za godzinę użytkowania, skoro jego moc wynosi moc 1800W?
Prawdziwa, oryginalna farelka OTW-2 2000W miała moc nieco większą. Dziś można je kupić jeszcze na Allegro, gdzie za sprawny egzemplarz trzeba zapłacić około 50-70 złotych. Przez szereg lat, sprzęt stał się na tyle kultowy, że na część farelki powstała nawet piosenka.
Ludzie z mojego pokolenia jeszcze kojarzą farelkę, ale coraz rzadziej można ją spotkać w polskich domach. Chyba, że są to domy naszych dziadków. – Moja babcia ma taką farelkę i wciąż jej używa – słyszę od 30-letniego Michała. A koszt używania farelki przez godzinę to wydatek rzędu kilkudziesięciu groszy.
– Babcia ma w domu stare ogrzewanie i okna, dlatego farelka jest dla niej ratunkiem. Ma zaplanowane, że włącza ją około godziny 18.00, bo nie ma pieniędzy, aby farelka grzała cały czas, a chce mieć w pokoju ciepło w nocy – mówi Michał.
Temperatura dzieciństwa
Farelka nie była obojętna dla żadnego dziecka. Dla jednych stanowiła obiekt fascynacji i pierwszych prób pirotechnicznych, dla innych zaś, grzeczniejszych lub ostrzeżonych przez rodziców, była obiektem grozy. Tak też wspomina ją 25-letni Marcin z Warszawy. – Rodzice przestrzegali mnie i dwóch młodszych braci, abyśmy jej nie dotykali, ani tym bardziej zakrywali, bo będzie pożar – wspomina.
Farelka nie była obojętna dla żadnego dziecka. Dla jednych stanowiła obiekt fascynacji i pierwszych prób pirotechnicznych, dla innych zaś, grzeczniejszych lub ostrzeżonych przez rodziców, była obiektem grozy. Tak też wspomina ją 25-letni Marcin z Warszawy. – Rodzice przestrzegali mnie i dwóch młodszych braci, abyśmy jej nie dotykali, ani tym bardziej zakrywali, bo będzie pożar – wspomina.
Farelka w jego domu była znacznie starsza niż on sam, dlatego obawy rodziców nie były bezzasadne. – Pamiętam ją z wczesnego dzieciństwa i właściwie już wtedy była oldskulowa – stwierdza mój rozmówca.
Farelki podobno właściwie się nie psuły. I patrząc na to, ile można znaleźć ich na Allegro, sporo w tym prawdy. Zwłaszcza jeśli doliczymy do tego te, zalegające w domach starszego pokolenia.
A Wy, pamiętacie je jeszcze? A może sami korzystacie?
