![[url=http://shutr.bz/1ftePBm]Prince pozwał 22 internautów, którzy nielegalnie rozpowszechniali nagrania jego koncertów[/url]](https://m.natemat.pl/bc4d1ef26442619c3aba22759f4f66c5,1500,0,0,0.jpg)
Nowy rok nie zaczął się dobrze dla 22 internautów, którzy publikowali w sieci nieoficjalne nagrania koncertów Prince'a. Muzyk pozwał ich bowiem, domagając się łącznie 22 mln dolarów zadośćuczynienia za naruszenie przysługujących mu praw do zarejestrowanych utworów. Wielu fanów Prince'a nie rozumie jego postępowania i przypomina o artystach, którzy nie widzą niczego złego w bezpłatnym rozpowszechnianiu tzw. bootlegów.
REKLAMA
Prince pozwał 22 osoby, które rozpowszechniały nagrania jego koncertów przez Facebooka i blogi. W dokumencie, który przekazano sądowi, wymieniono m.in. występy z Charlotte (z 24 marca 2011 roku), Oakland (24 kwietnia 2002 roku) oraz Chicago (10 kwietnia 1983 roku). Prawnicy Prince'a podkreślają, że poprzez nielegalne rozpowszechnianie nagrań naruszono interesy i prawa ich klienta.
Zachowanie Prince'a nie podoba się wielu fanom, tym bardziej, że część wymienionych w pozwie stron była skierowana do zagorzałych sympatyków jego twórczości. Prince już wcześniej bronił swoich praw przy pomocy prawników. W 2007 roku pozwał np. The Pirate Bay, ale tamta sprawa nie doczekała się oficjalnego rozstrzygnięcia w sądzie.
Złośliwi sugerują, że pozwanie internautów jest chwytem reklamowym i ma związek z zaplanowaną na ten rok premierą albumu "PlectrumElectrum".
