
Jarosław Dudycz, w tekście zamieszczonym na portalu "Studio Opinii" stwierdził, że w internetowych dyskusjach widzi przyszłość rodzimej refleksji o kulturze. Czy naprawdę jego teza może być uznana za kontrowersyjną? – Dzięki sieci w dyskusji mogą wziąć udział wszyscy zainteresowani, nie tylko elitarne i hermetyczne grono kilku osób – uważa Jacek Wasilewski, medioznawca z UW. – Internetowe dyskusje zapewniają większą i szybszą wymianę opinii – dodaje Adam Mazur, redaktor naczelny magazynu "Szum".
Można więc chyba zaryzykować tezę, że wykonujemy pozytywistyczną robotę na przekór wszystkim maruderom, którzy twierdzą, ze w dobie Internetu, konsumpcyjnego pojmowania życia i walki o pieniądz nikomu nie będzie się chciało bezinteresownie debatować o kulturze. Nam się chce, mimo że nam nikt za to nie płaci i tłumy nas nie przeczytają, w dodatku jesteśmy w tym sumienni i rzetelni, z komentarzy, które zawsze zostawiamy w sporej ilości, można by bez wstydu złożyć dyskusję w poważnym czasopiśmie.
"Drzewka" komentarzy, pojawiające się pod artykułami dotyczącymi aktualnych wydarzeń społecznych czy politycznych są spotykane tak często, że aż stały się normą. Powoli taki sam status zyskują dyskusje prowadzone w gronie znajomych na portalach społecznościowych, również te, które dotyczą wydarzeń kulturalnych. Dla wielu internet stanowi płaszczyznę autoekspresji, dzięki której można dać upust swoim literackim zapędom, wyraźnie określić stanowisko w danej sprawie i prowadzić wielogodzinne polemiki, często niezwykle emocjonujące i wyczerpujące emocjonalnie.
Przestrzeń, niezależna od czasu i miejsca
Jaką rolę w rozwoju kultury rozmawiania pełni wspomniany wcześniej Facebook?
–Internet i portale społecznościowe najzwyczajniej w świecie zapewniają przestrzeń do prowadzenia dyskusji – mówi dr Jacek Wasilewski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Zwraca również uwagę na ten sam aspekt, o którym wspomniał Dobosz: obecnie dużo mniejszy udział w tworzeniu dyskursu dotyczącego sztuki i szeroko pojętej kultury ma prasa, która – jak niestety wiadomo – upada. – Odbiorcy ograniczają swoją aktywność czytelniczą do krótkich tekstów, głównie takich, które mają formę komentarzy czy recenzji, a sieć wspiera ten trend – mówi Wasilewski.
Wasilewski uważa, że dzięki mediom społecznościowym rozmowy dotyczące literatury, kina, teatru czy sztuk wizualnych zostały pozbawione pierwiastka elitarności i ekskluzywności, zamykającej dyskurs o sztuce w czterech ścianach snobistycznej kawiarni. –Dzięki sieci w dyskusji mogą wziąć udział wszyscy zainteresowani, nie tylko wąskie grono kilku osób – mówi.
Bez internetu nie byłoby krytyki artystycznej
Rzeczywiście, to bardzo częsty proceder, stykamy się z tym właściwie codziennie, a średnio raz na tydzień, na dwa tygodnie mamy do czynienia z naprawdę ożywioną dyskusją na konkretny temat– mówi Adam Mazur, historyk i krytyk fotografii, redaktor naczelny magazynu "Szum". – Myślę, że internetowe dyskusje właściwie wyprzedziły te prowadzone w kawiarniach czy na wernisażach – mówi. Przyznaje – podobnie jak Jacek Wasilewski, że wernisażowe rozmowy są nadal istotną częścią środowiskowego dyskursu i z pewnością mówienie o "przenoszeniu" się dyskusji o sztuce współczesnej na portale społecznościowe byłoby przedwczesne. –Inna sprawa, że tempo i temperatura dyskusji w sieci sprawia, że mają coraz większą siłę oddziaływania – dodaje.
