
"Sorry, taki mamy klimat" nie jest już hitem tej zimy. Wicepremier Elżbietę Bieńkowską postanowił w sobotę przebić bowiem sam szef rządu. - Ja nie znam sprawy, nie męczcie mnie - stwierdził Donald Tusk podczas konferencji prasowej, gdy dziennikarze dopytywali go o plany pomocy dla osób dotkniętych przez śnieżyce i wichury na Lubelszczyźnie i Dolnym Śląsku.
REKLAMA
W okolicach Lublina mieszkańcy kilkudziesięciu miejscowości są odcięci od świata. Równie trudna sytuacja panuje także na Dolnym Śląsku, gdzie piątkowe silne wichury pozrywały dachy wielu domów. Po łagodnym grudniu i początku stycznia, zima mocno daje się Polakom we znaki. Nic więc dziwnego, że w sobotę dziennikarze oczekiwali, iż na konferencji prasowej premier Donald Tusk będzie przygotowany do przedstawienia planów pomocy pokrzywdzonym przez mroźny żywioł.
Niestety przeliczyli się. Premier stwierdził jedynie, by go pytaniami o Lubelszczyznę i Dolny Śląsk nie męczyć. - Ja nie mam pełnej wiedzy na temat pretensji obywateli - uzasadnionych z reguły - do pracy samorządu. Do mnie nie dotarła informacja o jakichś dramatycznych zdarzeniach, ale to sprawdzę - stwierdził bez cienia zażenowania.
Tego premier nie uniknął jednak zaraz po zakończeniu konferencji. Dopiero wówczas dowiedział się bowiem, że nie ma pojęcia o sytuacji, o której donoszą w każdym programie informacyjnym. Wpadkę szef rządu postanowił natychmiast naprawić. W kilkanaście minut po pierwszym spotkaniu z mediami poproszono o wywiad TVN24. Do kamery dziennikarzy tej stacji zatroskany premier mówił już w zupełnie innym tonie.
- Dopiero dzięki waszym sygnałom zobaczyłem, że trzeba tam znowu trochę potrząsnąć ludzi, że trzeba działać ponadstandardowo. Trochę też jestem poirytowany ospałością i czasami lekceważeniem tego typu spraw, ale mam nadzieję, że tutaj zaczną działać już naprawdę energicznie - stwierdził szef rządu. Zbadać sytuację na miejscu premier nakazał już wojewodzie lubelskiej. Mówi się, iż na niedzielę przygotowywana jest też osobista wizyta premiera w miejscowościach, których mieszkańcy zostali najmocniej dotknięci zmianami pogodowymi z ostatnich dni.
