Polakom zostały ZUS-coiny. OFE oddały 153 mld do ZUS-u, ale dług spadł tylko o 130 mld. Gdzie jest reszta pieniędzy?

ZUS zabrał z OFE 150 mld, dług zmniejszy się o 130 mld - a gdzie podzieje się reszta pieniędzy?
ZUS zabrał z OFE 150 mld, dług zmniejszy się o 130 mld - a gdzie podzieje się reszta pieniędzy? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
ZUS przejął od OFE aktywa warte 153 miliardy złotych. Dług publiczny zmniejszył się zaś tylko o 134 miliardy. A gdzie podzieje się reszta? Nie wiedziała tego nawet Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka rządu. Chociaż odpowiedź jest banalnie prosta i niestety, dla obywateli fatalna: wielka kasa z naszych oszczędności po prostu przepadnie w ZUS-ie.


W poniedziałek 3 lutego rząd dokonał przejęcia oszczędności/przejęcia aktywów z OFE przez ZUS (niepotrzebne, wedle preferencji politycznych, skreślić). Wszystko przy milczącej zgodzie większości obywateli, choć i protesty na niewiele tu się zdały. Przypomnijmy tylko tyle, że ustawa, dzięki której wszyscy Polacy są jednoznacznie skazani na ZUS, została przepchnięta przez Sejm w 3 dni, w sposób urągający zasadom demokracji.


Gdzie nasza kasa?!
Wreszcie nadszedł dzień, w którym wszystko to stało się faktem. W pierwszy poniedziałek lutego 2014 OFE przekazały do ZUS-u aktywa warte dokładnie 153 miliardy 150 milionów złotych, choć nominalnie wszystko to jest warte mniej: 146 mld. Dług publiczny zmniejszy się tylko o ok. 130 miliardów. Internauci pytają: a gdzie podzieje się reszta pieniędzy? Co z pozostałymi 19 mld złotych, które miały zarabiać na emerytury, a tymczasem trafią... no właśnie, gdzie?


Nie wiedziała tego nawet rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska:
Małgorzata Kidawa-Błońska
Rzeczniczka rządu o tym, gdzie trafi reszta pieniędzy zabranych z OFE, na antenie RMF FM 4 lutego:

To są na pewno jakieś kwoty, które wynikają z różnych takich działań i nie chciałabym tutaj nikogo wprowadzać w błąd. Na pewno żadne pieniądze nie zniknęły i te pieniądze są bezpieczne.


Jak na rzecznika rządu, to po prostu słaba odpowiedź, bo to, czemu dług zmniejszy się tylko o 130 mld i co z pozostałymi pieniędzmi, nie jest żadną tajemnicą – zapisano to w ustawie.


Zmieni się nawet licznik długu
Dług publiczny zmniejsza się „tylko” o 130 miliardy, czyli około 9 proc. PKB, bo tyle były warte obligacje Skarbu Państwa, przejęte z OFE. Obligacje te od razu po przejęciu zostały umorzone przez Ministerstwo Finansów – w efekcie czego dług publiczny zmniejszył się o tę kwotę. Pozostałe aktywa, nawet jeśli były to obligacje emitowane przez państwo, nie włączają się do oficjalnego długu publicznego. W efekcie powstanie nadwyżka w finansach publicznych.

W związku z tym, jak udało nam się dowiedzieć od eksperta Fundacji Obywatelskiego Rozwoju Aleksandra Łaszka, zmienią się również liczby na słynnym liczniku długu prof. Balcerowicza. Obecnie licznik wyświetla dwie kwoty: dług publiczny i dług ukryty. FOR uwzględni zmiany w OFE i dług publiczny zostanie zmniejszony na liczniku, zaś ukryty – zwiększony.

Tajemnicze 19 miliardów złotych
Co jednak z pozostałymi pieniędzmi, które ZUS przejął, a których nie uwzględnia dług? Poza obligacjami skarbowymi, OFE oddały państwu: 106 mln euro, 17,2 mld w obligacjach gwarantowanych przez skarb państwa (np. obligacje Krajowego Funduszu Drogowego, które do długu się nie wliczają) i 1,9 mld zł w gotówce. Wszystkie te środki zostaną – co zostało zapisane w ustawie – przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej, którą zarządza ZUS. Z kolei z FRD pieniądze będą stopniowo przekazywane do FUS – Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego ZUS wypłaca emerytury, renty itd.

Czyli, w skrócie: środki przejęte z OFE, poza obligacjami skarbowymi, posłużą do bieżącego finansowania deficytu ZUS-u. Mówiąc zaś ludzkim językiem, państwo będzie nimi łatać wielką dziurę w worku z napisem „ZUS”. A do łatania jest sporo, bo deficyt FUS to około 40 miliardów złotych – i liczba ta wciąż rośnie.

Jak rząd szastał kasą
Warto przy tym zaznaczyć, że Fundusz Rezerwy Demograficznej nie powstał – wbrew pozorom – po to, by co roku łatać nim dziurę w ZUS. FRD miał być zabezpieczeniem finansowym do wypłaty świadczeń, ale dopiero na rok 2020 i późniejsze. Według prognoz ZUS to właśnie wtedy miałyby dokonać się bardzo niekorzystne zmiany na rynku pracy i FRD miał zapewniać, że nawet wtedy wypłacane będą emerytury.

Tymczasem rząd Platformy Obywatelskiej uznał, że z FRD pieniądze można brać do woli, kiedy tylko trzeba, chociaż sytuacja jeszcze nie jest aż tak dramatyczna, jak może być za 10 lat. W 2010 roku rząd wziął do łatania dziury w ZUS 7,5 miliarda złotych z Rezerwy, w 2011 – 4 miliardy, w 2012 zaś 2,89 miliarda. W 2013 Donald Tusk i jego ludzie znowu zdecydowali o przeniesieniu pieniędzy z FRD do ZUS – i zabrali stamtąd kwotę 2,5 miliarda złotych. Wszystko to tłumaczono starzeniem się społeczeństwa i niekorzystną sytuacją demograficzną z punktu widzenia systemu emerytalnego.

Ministerstwo pracy zapewniało ponadto, że łatanie dziury w FUS za pomocą środków z FRD ma znacznie przyczynić się do poprawy sytuacji Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. To jednak będzie można zweryfikować dopiero za kilka lat. Oczywiście, rząd nie zabrał wszystkiego, co było w FRD. Wedle szacunków, na koniec 2013 w Rezerwie miało być 17,7 miliarda złotych. Teraz kwota ta, po przejęciu aktywów z OFE, wzrośnie do 36,7 miliarda. Można więc spodziewać się, że w 2014 roku minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz znowu sięgnie do FRD, by ratować ZUS.

Komisja Europejska nie dała się nabrać
Tym samym po raz kolejny okazało się, że słowa Donalda Tuska były niewiele warte. Jeszcze na wiosnę 2013 premier mówił bowiem:
Donald Tusk
O zmianach w OFE, wypowiedź z czerwca 2013 z programu "Tomasz Lis na żywo":

Nie ma mowy o tym, żeby państwo sięgnęło po pieniądze, które Polacy odkładali w OFE. To są pieniądze, które mają być w przyszłości gwarancją dobrej emerytury. Nie ma mowy o tym, żeby te pieniądze zabrać komukolwiek.


Zawiedzionych premierem niech pocieszy fakt, że Komisja Europejska nie dała nabrać się na te księgowe sztuczki. Zmniejszenie długu publicznego nie zmyliło KE, która uznała, że nadwyżka w sektorze finansów publicznych powstała w efekcie jednorazowego ruchu, a nie długofalowej i przemyślanej polityki fiskalnej. W związku z tym, Polska nie została zdjęta z tzw. procedury nadmiernego deficytu w UE, która nakazuje państwom naprawę finansów publicznych. Jeśli rząd tego nie robi, na kraj nakładane są wówczas sankcje i kary. Dla krytyków – między innymi wspomnianego FOR prof. Leszka Balcerowicza – to jedno z niewielu światełek w tunelu, jeśli chodzi o finanse publiczne.

Trzymajmy się Pawlaka
Oszczędności przyszłych emerytów, zabrane z OFE, będą więc pieniędzmi, które ZUS wypłaci obecnym emerytom. W zamian Polacy dostają od rządu „gwarancję wypłaty emerytury” i zapis na subkoncie w ZUS. Ile taka obietnica jest warta – oceńcie sami. Ale miejcie w pamięci słowa Waldemara Pawlaka, który w porywie szczerości przyznał, że on w kwestii emerytury i utrzymania na starość wierzy głównie w swoje dzieci.