
Po kryzysie wydawało się, że nikt w Europie długo nie wspomni o idei państwa opiekuńczego. Tymczasem właśnie taką wizję rychłej przyszłości malował w sobotę lider SLD, Leszek Miller. - Będziemy bronić państwa opiekuńczego przed cięciami, które chcą wprowadzić liberałowie i konserwatyści - grzmiał podczas prezentacji kandydatów lewicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego
REKLAMA
- Będziemy bronić Europy, w której wszyscy obywatele, bez względu na narodowość, płeć, orientację seksualną mają równe prawa i równe obowiązki - przekonywał w sobotę Leszek Miller. Były premier jednocześnie zapewnił, że nie można tracić nadziei na to, iż na Starym Kontynencie znowu wygra idea państwa opiekuńczego, która stała się przecież jedną z pierwszych ofiar globalnego kryzysu.
- Europejski model społeczny oparty na wysokiej jakości usługach publicznych w edukacji, służbie zdrowia, transporcie to najlepszy sposób na walkę z kryzysem. Skupimy się na aktywnej walce z biedą i wykluczeniem - zapewniał przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Leszek Miller nie szczędził też krytyki pod adresem obecnych mechanizmów Unii Europejskiej. Jego zdaniem, wiele sztandarowych praw gwarantowanych obywatelom wspólnoty ma jedynie fasadowy charakter. Miller przekonywał, iż w rzeczywistości tak jest z polityką gospodarczą, społeczną, a nawet swobodnym transferem osób. - Obywatele Unii są traktowani inaczej przez strony trzecie - podkreślał.
Były premier zapewnił, że jego ludzi w Parlamencie Europejskim zrobią więc wszystko, by w najbliższych latach doprowadzić do rzeczywistej integracji w UE. - Europa potrzebuje nowej wizji, nowego silnego przywództwa. Aby tak się stało, Europa musi skręcić w lewo - ocenił, zachęcając do głosowania na kandydatów z list SLD.
