Europa da się lubić. 10 lat temu była hitem ramówki

Paolo Cozza i Steffen Möller, bohaterowie programu "Europa da się lubić"
Paolo Cozza i Steffen Möller, bohaterowie programu "Europa da się lubić" Fot. R. Kowalewski / AG
To było dokładnie 10 lat temu - Polska szykowała się do przystąpienia do Unii Europejskiej, swoją pracę kończyła komisja śledcza w sprawie afery Rywina, w polskich kinach królowała ,,Symetria'' i ,,Nigdy w Życiu'', a w telewizji za chwilę miała wystartować wiosenna ramówka 2004 - z programami ,,Jestem jaki jestem'' z jednej strony i ,,Europa da się lubić" z drugiej. Show z obcokrajowcami w roli głównej z miejsca spodobał się widzom, bo po pierwszym sezonie Steffen Möller i Kevin Aiston, dwie gwiazdy program, dostali Telekamerę 2004. Postanowiliśmy sprawdzić, jak 10 lat po największych frekwencyjnych sukcesach programu radzą sobie jego najbardziej znani bohaterowie.


- To że nie zostałem prawnikiem to absolutnie najlepsza decyzja mojego życia. Najlepsza! - Paolo Cozza wie, co mówi, bo zamiast rozwiązywać skomplikowane prawnicze problemy może skupić się na tym, co lubi i lubił od zawsze. Muzyka i kuchnia, z naciskiem na to drugie. Jeszcze kilka lat temu występował ze swoim zespołem Alpini. Zespół, formalnie, istnieje nadal, ale Paolo częściej występuje, sam prezentując publiczności włoskie szlagiery. Jednak bardziej niż na karierę muzyka stawia na karierę kulinarnego speca. - Powiedzmy, że na 10 występów, 8 to występy w kuchni. - liczy Włoch. - To bardzo na czas, bo Polacy coraz bardziej pasjonują się gotowaniem, zwłaszcza takim we włoskim stylu - dodaje. Dla miłośników gotowania ma jeszcze dwie atrakcje: po pierwsze swoją książkę ,,Włoska kuchnia na polskim stole" i po drugie sprowadzane ze słonecznej Italii sztućce, garnki i patelnie. Bo zabawa zabawą, ale to jest jego główna praca. Przed, w trakcie i po programie ,,Europa da się lubić" Paolo prowadził firmę sprzedającą akcesoria samochodowe oraz rowerowe gadżety, teraz swój handlowy repertuar wzbogacił właśnie o pomoce kuchenne.


Dobrze radzi sobie także Francuzka Elizabeth Duda - teraz jest na festiwalu filmowym w Berlinie, bo promuje tam nowy film ze swoim udziałem ,,Biegnij Chłopcze, Biegnij''. To nie pierwsza filmowa pozycja w jej CV: zagrała w serialu ,,Agentki'', podkładała głos do kreskówki ,,Auta 2'' oraz filmu ,,Cziłała z Beverly Hills 2''. W mediach obecny jest Hiszpan Conrado Moreno, który wygrał casting i od trzech lat jest jednym z prowadzących Studio Lotto. - To praca, która daje mi sporo satysfakcji, to wspaniały warsztat pracy w studiu przed kamerami - mówi. Udział w programie ,,Europa da się lubić" przyniósł jeszcze jedno zawodowe rozwiązanie. - Jestem również konferansjerem z ośmioletnim doświadczeniem, to praca na scenie i przed publiką, którą rozpocząłem z czasem emisji programu - dodaje. To nie wszystko - Conrado napisał też subiektywny przewodnik po Madrycie, zatytułowany po prostu ,,Mój Madryt".


Jego kumpel z planu, Steffen Möller także poszedł w literaturę - napisał książkę o muzyce poważnej ,,Moja Klasyczna Paranoja" oraz książkę drogi ,,Berlin-Warszawa Express. Pociąg do Polski" - obie pojawiły się i w polskich i w niemieckich księgarniach.
Największy kumpel Steffana - Kevin Aiston, dalej spełnia swoje marzenia z dzieciństwa. Jest strażakiem i często jeździ prewencyjnie po Polsce, pokazując dzieciakom, co na co dzień robi strażak i jakie mogą być zagrożenia. - To fajne uczucie pokazać dzieciom, że strażaki są fajne - mówi strażak Kevin. - I bardzo to lubię. W jednym miesiącu jestem bardziej strażakiem, w drugim prowadzę kabarety, festyny, imprezy - dodaje.
Z kolei Grek z programu, Teo Vafidis, skupił się na gastronomii i od lat pokazuje Polakom Grecję od kuchni, konkretnie na autorskim Festiwalu Kuchni Greckiej, a do tego jest członkiem Kapituły Klubu Szefów Kuchni.


Programu na antenie telewizyjnej Dwójki nie ma już od 6 lat, ale bohaterowie ,,Europy da się lubić" dalej korzystają z jego dobrodziejstw. I to nie tylko w życiu zawodowym, w show-biznesie. Przede wszystkim, co najważniejsze, ekipa przyjaźni się do dzisiaj.
Hiszpan Conrado Moreno wspomina to jako ,,wyjątkowe doświadczenie, które pozwoliło mu poznać bardzo radosnych, otwartych na świat ludzi''. - Dla mnie jako dla osoby o mieszanym pochodzeniu wystąpienia na antenie i opowiadanie o Hiszpanii, za którą tęskniłem (i tęsknię nadal ), były szansą przybliżenia się do niej poprzez odpowiadanie o tradycjach, różnicach kulturowych - wyjaśnia. Przyjazną atmosferę wspomina także Paolo Cozza: - Tam nie było rywalizacji, tam była przygoda. To nie zawsze wśród tego showbiznesu się zdarza, ale tam się zdarzyło - wspomina Paolo.

,,Europa da się lubić" nie była autorskim pomysłem, ale polską wersją francuskiego programu ,,Union Libre" (,,Wolna Unia"). Jednak w naszych warunkach nigdy wcześniej tak wiele narodowości i kultur przez tak długi czas nie gościło pod jednym dachem.
- To dało mi dużo nauczki, czy jak to się mówi, nowego punktu widzenia, rozumienia, tolerancji. Zobaczyłem jak to jest w Skandynawii, we Francji, w Niemczech. Bardzo ciekawe doświadczenie osobiste.
No i oczywiście bardzo rozrywkowe. Ale to co było do śmiechu uczestnikom programu, nie do śmiechu było reżyserowi widowiska. Kevin Aiston wspomina jak kiedyś 10 razy próbował prawidłowo wypowiedzieć tekst swojego rodaka Winstona Churchilla ,,Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym", bez skutku. Z kolei ulubionym momentem Włocha Paolo w 144 odcinkowej przygodzie z ,,Europa da się lubić" jest odcinek o relacjach damsko-męskich. - Dlaczego? Kocham kobiety, a tam, w tym odcinku, były same kobiety. No i ja - mówi.

Ostatni odcinek programu, wyemitowany 6 lat temu, nazywał się ,,Europa Bye, Bye". Jednak bohaterowie nie rozstali się do końca z programem, wciąż są zaczepiani na ulicy. I to nie tylko w Polsce - Zdarza się że ktoś zaczepia mnie za granicą, na przykład tak miałem w Johannesburgu. - mówi Kevin - Ktoś podchodzi nieśmiało, spokojnie, a ja szukam w banku twarzy, w mojej głowie i po chwili się okazuje, że ten nieznajomy zna mnie z telewizji. W Afryce! - opowiada. Podobna przygoda przytrafiła mu się w Londynie - wtedy okazało się, że jego rodak widział w BBC program, w którym Kevin występował obok Michaela Palina. Fanów wciąż napotyka na swojej drodze Paolo: - Podchodzą widzowie, z rozżaleniem pytają dlaczego tego programu już nie ma?- relacjonuje Paolo Cozza. Zdarza się, że recytują moje teksty, których ja już w ogóle nie pamiętam. Ale to miłe, bo pokazuje że to był użyteczny program. Lekki, ale pożyteczny. - i dodaje na koniec rozmowy - Coś się kończy, tak to jest. Trudno. Kevin jest podobnego zdania: - Bardzo fajny program. Misja osiągnięta.