Dwa niby-czołgi za 12 mln zł. To ma być pancerna pięść?

Ten czołg nie jest śmiercionośną maszyną. Można umrzeć ze śmiechu widząc rachunek
Ten czołg nie jest śmiercionośną maszyną. Można umrzeć ze śmiechu widząc rachunek materiały prasowe Krauss-Maffei Wegmann
Czołg L-ka. Najbardziej kuriozalny, najbrzydszy, ale też najdroższy czołg polskiej armii. Ciekawe czy Niemiec płakał jak sprzedawał? Może ze szczęścia


Pokraka na zdjęciu to Fahrschulpanzer, czyli czołg do nauki jazdy. W przeszklonej kabinie, zainstalowanej zamiast wieży, siedzi instruktor nauki jazdy. Są lusterka do trenowania jazdy wstecz i niby-armata do niby-strzelania. – Trzeba było je kupić, bo nasi czołgiści muszą jakoś nauczyć się jazdy – tłumaczy Inspektorat Uzbrojenia Wojska Polskiego . Dwa pojazdy kupiono bez przetargu, bo tylko jeden niemiecki producent Krauss-Maffei Wegmann produkuje takie czołgi.

Czołgi treningowe służą na nauki pierwszych manewrów. Wsiadają do nich całkiem „zieloni” kierowcy. W marcu trafią do 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie.

Każda z używanych maszyn kosztowała podatników 6,06 mln zł co oznacza, że to najdroższy czołg polskiej armii. Kiedy jesienią 2013 polska armia kupowała 119 czołgów używanych Leopardów kontrakt opiewał na 180 mln euro. W sumie wychodziło 6,5 mln zł za maszynę, ale oprócz czołgów otrzymaliśmy jeszcze w gratisie ciężarówki i terenówki Mercedes, pancerne wozy zabezpieczenia technicznego i wiele innego sprzętu.

Dlaczego Niemcy od razu nie dorzucili nam dwóch czołgów do nauki jazdy? Nie wiadomo. Na wysoką cenę zakupu sprzętu zwracają uwagę m.in. autorzy serwisu internetowego związanego z magazynem „Raport Wojsko Technika Obronność”. Kupno tylko dwóch maszyn może dziwić, bo w ośrodku szkolenia czołgistów w Świętoszowie szkoli się nawet kilkudziesięciu kierowców jednocześnie. Do tej pory polscy czołgiści szkolili się na elektronicznych symulatorach, ewentualnie normalnych, pełnowartościowych maszynach. Szło im różnie.



Warto dodać, że Krauss-Maffei Wegmann produkuje bardzo nowoczesne symulatory jazdy czołgiem. Jednak Inspektorat Uzbrojenia uznał, że lepiej będzie kupić używane niby-czołgi wyprodukowane w połowie lat 90.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
PILNE! 0 0Jest wyrok TSUE ws. Polski! Pójdzie w pięty PiS tuż przed expose Morawieckiego
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
STYL ŻYCIA 0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
Cartoon Network 0 0Ktoś dokucza twojemu dziecku? Ten poradnik podpowie ci, jak poradzić sobie z tym problemem
0 0Nauczyciel krytykuje system oceniania. Domaga się zmian w szkołach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Wyrok za niski? Wnuk Wałęsy do więzienia może trafić na dłużej