Nagrał wideo CV i padł ofiarą hejtu. Chcesz zabłysnąć przed pracodawcą swoim nagraniem? "Nie mamy czasu tego oglądać"

Daniel Robaczewski zamieścił wideo CV i stał się pośmiewiskiem. Czy wideo CV to dobry pomysł? Niestety, nie
Daniel Robaczewski zamieścił wideo CV i stał się pośmiewiskiem. Czy wideo CV to dobry pomysł? Niestety, nie Fot. YouTube/Daniel Robaczewski
W Polsce, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, można zauważyć coraz więcej wideo CV w internecie. Szukający pracy myślą, że w ten sposób mogą w wyjątkowy sposób zaprezentować się przyszłemu pracodawcy. Nic bardziej mylnego – wideo CV to niezbyt skuteczna metoda szukania pracy. A do tego można stać się pośmiewiskiem sieci, tak jak Daniel Robaczewski, bohater popularnego ostatnio nagrania tego typu.


Daniel Robaczewski jest studentem 2 roku, ma już doświadczenie zawodowe, robił ciekawe rzeczy. Od kilku dni internauci śmieją się z jego wideo CV na YouTube – bo sztywne, głos jak z syntezatora mowy i nudne jak flaki z olejem. Robaczewski szybko odpisał hejterom, że sztywno, bo jego wideo CV było tworzone na konkurs, więc musiał zachować profesjonalizm.


Daniel dobry, ale i tak się śmieją
W kwestii merytorycznej Danielowi nie można nic zarzucić. Student prestiżowej uczelni im. Leona Koźmińskiego, założyciel uczelnianego Business Clubu, który organizuje spotkania ze znanymi biznesmenami. Do tego miał już liczne staże i doświadczenia w dobrych firmach, między innymi PwC czy Google. Robi wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę młody wiek.


Czemu więc internauci go hejtują? Już sam fakt, że ktoś umieszcza w internecie swoje wideo CV, wystawia go na ostrzał, a wiadomo, że w sieci hejterów nie brakuje. Daniel do tego, jak dobrych chęci by nie miał, faktycznie nie porywa. Każda osoba, której pokazałem jego filmik, zgodnie przyznawała: po 30 sekundach należy to po prostu wyłączyć. A całość trwa prawie 4 minuty! To doskonały przykład na to, jak świetną treść – bo kompetencje Daniela i jego doświadczenie są naprawdę imponujące – ubrać w kompletnie nieadekwatną formę.

Wideo CV? Nikt nie ma czasu
Nie jest to jednak problem Daniela, który sam wyjaśnił, że wideo CV było na konkretny konkurs. Być może więc do tego konkursu się nadawało i Daniel dostanie upragnioną pracę – czego z całego serca mu życzę. Ale wszystkie pozostałe osoby należy przestrzec: wideo CV może się wydawać nowatorskim, świeżym i przebojowym pomysłem, ale tak jest tylko w teorii. Dlaczego?


– Rzeczywiście czasu na oglądanie wideo CV jest niewiele – mówi mi Marika Hartwich, rekruterka w znanej firmie zajmującej się doradztwem personalnym Michael Page. Marika zaznacza, że zajmuje się branżą sprzedaży i marketingu i w niej nie wyobraża sobie, by sprawdzać nagrania kandydatów.

Wideo CV niepraktyczne
– Wydaje mi się to niepraktycznym rozwiązaniem dla pracodawców i rekruterów. Gdy sprawdzamy tradycyjne CV, wiemy gdzie szukać poszczególnych informacji, szybko analizujemy jego treść, by znaleźć interesujące nas kompetencje. To pozwala podjąć decyzję, czy dany kandydat spełnia podstawowe oczekiwania stawiane przez Klienta. Wideo CV, mimo jego atrakcyjności wizualnej,  jest mniej efektywne – mówi Hartwich.

– Nie da się go szybko przeskanować, ponieważ nie wiadomo w którym miejscu znajdziemy kluczowe na tym etapie informacje. Na oglądanie całego filmu często brakuje czasu – podkreśla nasza rozmówczyni. I dodaje, że na pierwsze spotkania zaprasza kandydatów wedle ich kompetencji, a nie prezentacji, na którą przychodzi czas w kolejnym etapie procesu rekrutacyjnego.

 

Moja rozmówczyni zaznacza, że na dzień dzisiejszy w większości branż nie wyobraża sobie, by wideo CV mogło zastąpić klasyczną „cefałkę”. – Myślę, że zanim biznes przestawi się na takie nowe formy, minie dużo czasu – ocenia Marika Hartwich.

Jak więc widać, rekruterzy niezbyt przychylnie patrzą na tę formę. Klasyczne CV daje im od razu pogląd: jest doświadczenie lub go nie ma, warto zaprosić albo nie warto. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia: w wideo CV nasz głos lub sposób zachowania mogą na dzień dobry zrazić przyszłego pracodawcę. Może się to wydawać błahostką, ale pierwsze wrażenie zdecydowanie lepiej robić dopiero na spotkaniu – gdzie zawsze, nawet jeśli rekruterowi coś się w nas nie spodoba, możemy nadrobić to rozmową. Tymczasem jeśli zrobimy złe pierwsze wrażenie swoim filmikiem, raczej nigdy już nie dostaniemy szansy, by pokazać się od lepszej strony.

Gdzie wideo się sprawdzi?
Co prawda, niektórzy internauci mają ciekawe pomysły na to, jak sprzedać się w filmiku, ale nadal wideo CV zawsze będzie mniej skuteczne podczas rekrutacji niż klasyczne. Jeśli jednak koniecznie chcielibyśmy stworzyć wideo CV, w jakich branżach mamy szanse?


Teoretycznie wszelkie e-biznesy, nowe technologie, działalność w internecie, reklama. – Tam, gdzie liczy się znajomość internetowych narzędzi, kreatywność i osobowość. To może być dla pracodawcy dowód, że umiemy korzystać z tych narzędzi, mamy na ciekawe pomysły i nie boimy się nowego typu komunikacji – wskazuje Marika Hartwich. Oczywiście, dodać należy do tego telewizję. Inne media już niekoniecznie będą przychylnie patrzeć na takie CV.

Ewentualnie wideo CV może się jeszcze sprawdzić, jeśli nie bierzemy udziału w tradycyjnej rekrutacji, a sami z siebie wysyłamy do danej firmy zgłoszenie. Wówczas istnieje szansa, że rekruter nie będzie bardzo zajęty i obejrzy nasz materiał. Tyle tylko, że z założenia osoby rekrutujące – czy bezpośrednio pracodawcy, czy specjalnie oddelegowani do tego specjaliści od HR-u – po prostu nie mają czasu na oglądanie rzeczy tego typu. A z kolei zmieszczenie swojego CV w pół minuty czy 40 sekund, bo tyle mniej więcej poświęca się na „przelecenie” wzrokiem zwykłego CV, jest raczej niemożliwe.

Marczak mówi "nie"
Niestety, nawet w branży internetowej pracodawcy przyznają, że wideo CV jest dla nich po prostu niepraktyczne. Grzegorz Marczak, założyciel Antyweb.pl, który obecnie szuka pracownika, przyznaje, że jemu też niezbyt podoba się pomysł wideo CV.

– Pewnie są specyficzne branże, gdzie takie wideo CV zostanie docenione. Tam, gdzie liczy się aparycja, sposób wyrażania. Ale kiedy prowadzi się regularną rekrutację i dostaje się kilkadziesiąt zgłoszeń, to oglądanie takich wideo CV byłoby udręką – ocenia Marczak.

– Chcę dostać od kandydata zwięzłe CV, które będę mógł szybko przeczytać w pociągu, aucie lub gdziekolwiek się znajduję, w telefonie – podkreśla założyciel Antyweb. Jak dodaje, nie wyobraża sobie, by miał obejrzeć np. 40 materiałów wideo, z nich zrobić notatki, bo przecież trzeba gdzieś swoje wrażenia zapisać, by dopiero potem z tego rekrutować. – Może być bardziej racjonalne, jako dodatek do klasycznego CV – dodaje nasz rozmówca.

Nawet urzędy wiedzą, że to tylko dodatek
Warto przy tym podkreślić, że nagrywanie wideo CV oferują nawet urzędy pracy – i dają poszukującym do dyspozycji specjalny sprzęt, na którym można nagrać taką prezentację.

Tyle, że nawet UP-y podkreślają, by takie nagranie było dodatkiem do klasycznego zestawu: CV + list motywacyjny. Inaczej, niestety, możemy się głównie skompromitować lub w najlepszym wypadku nasze zgłoszenie po prostu nigdy nie zostanie wzięte pod uwagę.