
Ślub, którego nigdy nie zapomnisz. Choć chciałabyś. Jak ćwiczyć, żeby być w dobrej formie do porodu w wieku 14 lat. Szałowe suknie ślubne dla dziewcząt w wieku 7-12. Jak skutecznie ukryć siniaki. Brzmi strasznie? I dobrze. Dlatego działa.
REKLAMA
Kolorowe okładki magazynów na pierwszy rzut oka wyglądają zwyczajnie. Dopiero po chwili widać, że coś tu jest nie tak. Dziewczyny na okładkach są o wiele za młode, żeby się na nich znajdować. Nie uśmiechają się, tylko oskarżycielsko patrzą przed siebie wielkimi, rozszerzonymi ze strachu oczami. Zmieniono wygląd okładek i tytuły magazynów. Zamiast "Bride", czyli 'Panny Młodej", mamy "Child Bride", czyli "Pannę młodą dziecko". Zamiast "Good Housekeeping" ("Dobre Gospodarowanie, prowadzenie domu"), mamy "Good slavekeeping", czyli "Dobre zarządzanie niewolnikiem". Przerobione okładki i szokujące tytuły artykułów to element kampanii zorganizowanej z okazji Dnia Kobiet przez Catapult – amerykańską stronę, która działa na zasadzie crowdfundingu, czyli finansowania społecznościowego.
"Na szczęście te okładki nie są prawdziwe. Ale pokazane na nich problemy już tak" – mówi o akcji Maz Kessler, twórca i dyrektor kreatywny Catapult. O tym, jak bardzo są prawdziwe, można przekonać się czytając zamieszczone przy okładkach statystyki: w 2014 roku 14 mln dziewczynek (niektórych w wieku zaledwie ośmiu lat) zostanie wydanych za mąż. Co roku 1,2 mln dzieci, w większości dziewczynek, trafia do niewoli. W Nowym Jorku przeciętny wiek, w którym dziecko jest komercyjnie wykorzystywane seksualnie, wynosi zaledwie 13 lat.
Czy w Polsce przydałaby się taka kampania? – Zdecydowanie, choć oczywiście nie identyczna. U nas mamy podobne problemy: także w Polsce odbywa się handle dziećmi, są one wykorzystywane komercyjnie, prostytuowane – mówi Marta Skierkowska z Fundacji Dzieci Niczyje. Zaznacza jednak, że od tego, że kampania jest mocna, to faktycznej pomocy ofiarom, droga jest daleka. – Podoba mi się ta kampania, jest przewrotna. Wykorzystuje schemat typowej okładki prasowej, na której zwykle w tego typu magazynach poruszane są błahe treści. Tu mamy poważny problem, który ląduje na pierwszej stronie, przykuwa uwagę i wzbudza zainteresowanie. Mimo, że odbiorca może poczuć się wprowadzony w błąd - bo nie jest to prawdziwy magazyn - taka konwencja tu się broni. – To cenne, że dzięki takim kampaniom wzrasta świadomość istnienia problemów, ale od samego wzrostu świadomości problem nie zniknie. – Jeśli chodzi o te kraje, w których wciąż praktykowane są choćby aranżowane małżeństwa małych dziewczynek z mężczyznami starszymi od nich o kilkadziesiąt lat, to trzeba stawiać przede wszystkim na edukację. Edukacja, praca u podstaw, specyficzne lokalne rozwiązanie i wsparcie bezpośrednie - w ten sposób można pomóc – dodaje.
Te problemy nie dotyczą tylko tak egzotycznych z naszego punktu widzenia krajów, jak wymieniony na jednej z okładek Jemen.
Te problemy nie dotyczą tylko tak egzotycznych z naszego punktu widzenia krajów, jak wymieniony na jednej z okładek Jemen.
I właśnie o realną pomoc, mierzoną w ilości dolarów czy euro przekazanych na rzecz kobiet i dzieci, które padły ofiarami handlu ludźmi, tu chodzi. Akcja Catapult to kampania fundraisingowa – przy każdej okładce znajduje się apel: "Zrób w tym coś" i możliwość wpłacenia datku na konto jednej z organizacji broniącej praw kobiet i dzieci.
Taka idea przyświecała założycielom portalu – widzieli, że uświadomienie ludzi jest ważne, ale nie wystarczy, by dokonać zmian. "Tylko 7 proc. datków w USA idzie na konto organizacji działających na rzecz kobiet i dzieci. Jednej na pięć takich organizacji grozi zamknięcie" – czytamy na stronie. Odwiedzając stronę fundacji można to zmienić.
