
Jeśli polski prezydent udziela wywiadów, to rozmawia wyłącznie z „poważnymi” dziennikarzami o poważnych sprawach. W Stanach Zjednoczonych rzeczy mają się nieco inaczej. Barack Obama wystąpił np. w programie „Pomiędzy dwoma paprotkami”, którego gościem był wcześniej m.in. Justin Bieber. Gospodarzem show jest znany z serii „Kac Vegas” Zach Galifianakis. Aktor nie bał się zadać głowie państwa nawet najbardziej absurdalnych pytań.
REKLAMA
Podczas toczonej między paprociami rozmowy Galifianakis zapytał np., jak to jest być ostatnim czarnym prezydentem. Obama odpowiedział innym pytaniem, dociekając, jak komik czuje się podczas swojej ostatniej rozmowy z głową Stanów Zjednoczonych. Obama, trzymając się konwencji programu, zaczął zresztą ostro – od wyjawienia, iż był zdumiony, gdy usłyszał, że ludzie oglądają program Galifianakisa.
Obama nie żałował uszczypliwości także później. Gdy aktor stwierdził, że prezydent musi być niezadowolony z powodu prawa, które zakazuje mu ubiegania się o trzecią kadencję, Obama oznajmił, że ubieganie się o trzecią kadencję przypominałoby trzecią cześć „Kac Vegas”, która nie wyszła najlepiej.
Galifianakis zapytał także, czy Obamie będzie ciężko po opuszczeniu Białego Domu, gdy ludzie przestaną pozwalać mu na wygrywania koszykarskich pojedynków. Prezydent, którego komik nazwał później „nerdem”, nie odpowiedział, usiłując skierować dyskusję na poważniejsze tory.
Obama poruszył np. temat służby zdrowia, co oczywiście nie spodobało się Galifianakisowi. Prezydent zdołał jednak zachęcić młodych Amerykanów do korzystania z niedrogiego ubezpieczenia zdrowotnego, podał nawet numer infolinii, gdzie można uzyskać stosowne informacje.
Program zakończył wspólny żart. Obama nacisnął stojący na stoliku czerwony przycisk, w wyniku czego opadło czarne tło, odsłaniając wnętrze jednego z pomieszczeń Białego Domu, gdzie Galifianakis „od lat nagrywa swoje programy” (zgody miał mu udzielić jeszcze George Bush).
