
Amerykański sąd uchylił wyrok, na mocy którego Glenn Ford został skazany za popełnienie morderstwa na karę śmierci. 64-letni obecnie mężczyzna wyszedł już na wolność i nie ukrywa, że żywi do wymiaru sprawiedliwości urazę, bo w celi śmierci przesiedział prawie 26 lat, a pozbawiony wolności był jeszcze dłużej. – Nie mogę cofnąć się w czasie i zrobić rzeczy, które powinienem był zrobić, gdy miałem 35, 38 czy 40 lat. Kiedy zostałem uwięziony, mój syn był niemowlakiem, teraz to dorosły człowiek – powiedział Ford.
REKLAMA
Glenn Ford został aresztowany w lutym 1984 roku pod zarzutem zamordowania 56-letniego Izydora Rozeman, jubilera, dla którego sporadycznie pracował. Rozeman został zabity w listopadzie 1983 roku, gdy przebywał w swoim zakładzie, który mieścił się w mieście Shreveport (stan Luizjana). Sąd uznał, że Ford jest winny i skazał go na karę ostateczną.
Forda umieszczono w celi śmierci w sierpniu 1988 roku. Niedawno pojawił się jednak nowy materiał dowodowy, z którego wynika, że Ford nie miał związku ze śmiercią Rozemana. Wyrok skazujący go na karę śmierci został więc uchylony. Ford od samego początku utrzymywał, że jest niewinny.
Prawo stanu Luizjana pozwala osobie, która została niesłusznie osadzona w więzieniu, na ubieganie się o zadośćuczynienie. Według BBC taka osoba może otrzymać od 25 do 250 tys. dolarów za każdy odsiedziany rok. Do tego dochodzi kwota w wysokości dochodzącej do 80 tys. dolarów, która ma zrekompensować utratę „szans życiowych”.
Amerykańskie media przypominają, że w sprawie zabójstwa Rozemana nigdy nie znaleziono narzędzia zbrodni. Nie było także naocznych świadków morderstwa. Co więcej, kobieta, której zeznania uwikłały Forda w tę sprawę, oznajmiła później, że skłamała, przyznani pierwotnie Fordowi adwokaci nigdy nie prowadzili sprawy dotyczącej zabójstwa, a w skład ławy przysięgłych, która optowała za skazaniem Forda na karę śmierci, wchodziły wyłącznie osoby o białym kolorze skóry.
źródło: BBC
