
Nie jestem wielką fanką przybudówek, ani ogrodowych pracowni. Kojarzą mi się z brzydkimi komórkami gospodarczymi, w których trzyma się śmieci, ogrodowe narzędzia, albo czasem rowery i inne sprzęty. Te budynki zwykle nie mają wiele wspólnego z architekturą i potwornie szpecą otaczający krajobraz.
REKLAMA
Wyjątkiem okazuje się być ta urocza szopa, zaprojektowana jako miejski, przydomowy azyl pisarza, który potrzebował inspirującego miejsca do pracy. Ponieważ piszę z domu - dobrze rozumiem jego potrzebę. Czasem po prostu nie można się skupić, jeżeli w pokoju obok czekają niepozmywane naczynia, albo pełna przysmaków lodówka.
Architekci z młodego studia Weston Surman & Deane zaprojektowali taką miejską samotnie dla pisarza trudniącego się tworzeniem opowiadań dla dzieci. Domek jest w całości zrobiony z drewna i ogrzewany tylko małym piecykiem, ponieważ jest niewielki, to w zupełności wystarczy, nawet w chłodniejsze miesiące. Jego największą zaletą jest urocza, ażurowa fasada, która wpuszcza do środka dużo światła, jednocześnie zapewniając pisarzowi intymność. Architekci zaprojektowali także tanią biblioteczkę z przetworzonych płyt OSB, w której właściciel może przechowywać swoją kolekcję książek.
Urocza pracownia nie psuje otaczającego ją ogrodowego krajobrazu. Wręcz przeciwnie. To dobrze świadczy o młodym studiu architektonicznym. Ich strona jest wciąż w budowie, jednak wkrótce mają się tam pojawić nowe projekty.
