fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Miał być spacerek. I był. Agnieszka Radwańska bez najmniejszych problemów awansowała do 3. rundy wielkoszlemowego Australian Open. Rankiem polskiego czasu pokonała argentyńską kwalifikantkę Paulę Ormaecheę 6:3, 6:1. Mecz trwał niewiele ponad godzinę.

REKLAMA
Przed turniejem zakładano, że w następnej rundzie na Polkę czekać będzie Belgijka Yanine Wickmayer. Ale nic z tego. Już w pierwszym meczu na Antypodach lepsza od niej okazała się zawodniczka z Kazachstanu - Galina Woskobojewa. Wygrała w dwóch setach, podobnie jak następny swój mecz, z Cwietaną Pironkową.
Tak więc to właśnie świetnie prezentująca się jak dotąd w Melbourne Woskobojewa staje teraz na drodze Radwańskiej. I w zgodnej opinii ekspertów kirakowiankę czeka ciężka przeprawa. Tym bardziej, że nigdy ze sobą nie grały i Polka nie zna stylu rywalki.

Największy sukces Woskobojewej

Rywalka Radwańskiej swój największy sukces singlowy odniosła w sierpniu 2011 roku, na turnieju w Toronto. Awansowała wówczas do ćwierćfinału imprezy, pokonując po drodze takie zawodniczki jak Marion Bartoli, Flavia Panetta i Maria Sharapova. Odpadła z Wiktorią Azarenką.

Tymczasem w II rundzie są już też dwa polskie deble. Klaudia Jans - Ignacik w duecie z siostrą Agnieszki, Ulą, okazały się lepsze od Australijek Danielli Jeflei i Viktorii Rajicic (6:4, 7:5). Dalej, zgodnie z planem, przeszedł też nasz eksportowy debel męski. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, którzy swego czasu w Melbourne grali już w półfinale, pewnie pokonali Brytyjczyków Jamiego Delgado i Jonathan Marreya 6:4, 6:4.

Nie tylko Radwańska odnosiła sukcesy w Australii

W 1978 Wojciech Fibak wygrał w Melbourne turniej deblowy mężczyzn. Minęło 18 lat i Magdalena Grzybowska triumfowała w turnieju singlowym juniorek, tyle że jej kariera nie potoczyła się później tak, jak mogła. Na następne sukcesy trzeba było czekać 10 lat. To właśnie w 2006 roku wspomniany wyżej duet Fyrstenberg - Matkowski osiągnął półfinał męskiego debla. W 2008 roku mieliśmy dwie zawodniczki w 1/8 finału. Oprócz Radwańskiej furorę robiła Marta Domachowska, która, po walce, uległa Venus Williams. W 2010 roku do czasów Wojciecha Fibaka nawiązał Łukasz Kubot, docierając w turnieju gry pojedynczej do 1/8 finału.