
Podczas czwartkowych zamieszek, do których doszło we ukraińskim Doniecku, zginęła co najmniej jedna osoba. Zdaniem rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powtarzające się na Ukrainie niepokoje dowodzą tego, że władze z Kijowa nie są w stanie kontrolować sytuacji w całym kraju. W związku z tym „Rosja uświadamia sobie odpowiedzialność za życie rodaków przebywających na Ukrainie i zastrzega sobie prawo do chronienia tych ludzi”.
REKLAMA
W komunikacie rosyjskiego MSZ, którego fragmenty przytacza rosyjska agencja Itar-Tass, zaznaczono, że 13 marca 2014 roku w Doniecku miały miejsce tragiczne wydarzenia. – Uzbrojone grupy radykalnej prawicy zaatakowały pokojowo nastawionych demonstrantów, którzy chcieli wyrazić swój stosunek do destruktywnego stanowiska ludzi nazywających siebie ukraińskimi władzami – oświadczyło ministerstwo.
Resort przypomniał także, że już kilkukrotnie powtarzał, iż „ci, którzy doszli do władzy w Kijowie”, powinni rozbroić bojówkarzy i zapewnić ludności bezpieczeństwo oraz przewidzianą przez prawo swobodę gromadzenia się.
Tymczasem w Londynie rozmawiają dzisiaj minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oraz amerykański sekretarz stanu John Kerry.
źródło: Itar-Tass
