Terry Richardson od zawsze był kontrowersyjny, ale uznawano go za przyjaciela modelek, które fotografował.
Terry Richardson od zawsze był kontrowersyjny, ale uznawano go za przyjaciela modelek, które fotografował. Fot. YouTube.com/etamfrance

Terry Richardson jest uznawany przez wielu za boga fotografii. Choć jego sesje są wręcz wyuzdane, przed obiektywem nowojorczyka chcą stanąć największe gwiazdy. Fotografował zarówno nagie Kate Moss i Emily Ratajkowski, półnagich Beyonce, czy Jareda Leto, jak i prezydenta USA Baracka Obamę. Oni opowiadają o nim, jako o wyjątkowo ciepłym człowieku. Niedawno przemówiły jednak mniej znane modelki Richardsona, które oskarżają gwiazdę fotografii o molestowanie seksualne.

REKLAMA
Kłopoty Terry'ego Richardsona zaczęły się pod koniec lutego. Wówczas w rozmowie z amerykańskimi mediami poważne oskarżenia pod adresem znanego i kontrowersyjnego fotografa gwiazd wysunęły związane z organizacją Model Alliance Sara Ziff i Alise Shoemaker. Obie żalą się, że Terry Richardson to tak naprawdę seksualny maniak, który aparatem posługuje się tylko po to, by wykorzystać tego, kogo akurat fotografuje.
Obamy nie molestował...
Być może wobec Beyonce, czy Obamy fotograf nawet nie pomyślał o dwuznacznych propozycjach. W przypadku nieznanych szerzej Ziff i Shoemaker jego zachowanie miało być tymczasem zupełnie jednoznaczne. Szczególnie odważnie opowiada o tym Sara Ziff, której Richardson miał kazać się rozebrać do naga już na castingu, a podczas sesji zmuszać ją do zachowań, które prawo określa mianem "innych czynności seksualnych".
logo
Terry Richardson na sesji z prezydentem Barackiem Obamą Fot. highsnobiety.com

Po kilkunastu dniach milczenia w tej sprawie wreszcie postanowił wypowiedzieć się sam oskarżony. Na swoim blogu w amerykańskim serwisie HuffingtonPost.com w piątek Terry Richardson w kilku akapitach próbuje obalić oskarżenia młodych modelek. Przede wszystkim podkreśla, że seks jest właściwie nieodłączną częścią jego sesji i po tylu latach, które spędził w zawodzie każda jego modelka powinna mieć już tego pełną świadomość.
"Współpracowałem z wyrażającymi na to zgodę dorosłymi kobietami, które miały pełną świadomość natury tych prac" - pisze dziś fotograf. "Nigdy nie wykorzystałem oferty pracy lub groźby, by zmuszać kogoś do czegoś, czego nie chciał zrobić" - wyjaśnia dalej w swoim wpisie. Terry Richardson dodaje, iż w jego ocenie, za ostatnim skandalem, którego stał się głównym bohaterem stoi głównie żądza mediów, by generować kolejne kliknięcia i "niechlujne dziennikarstwo".
Geniusz porno
Cześć amerykańskich dziennikarzy przypomina jednak, że w portfolio Terry'ego Richardsona tuż po sesjach z udziałem gwiazd pojawiają się także te, które przedstawiają modelki zaspokajające seksualnie fotografa. Jego sztuka to też te zdjęcia, na których "finiszuje" na twarzy modelki... Kobiety na tych zdjęciach zawsze są radosne, wręcz rozpromienione i wyglądają na dobrze bawiące się z Terrym. Jak było w rzeczywistości, wiedzą jednak tylko one...

Kilka dni temu na amerykańskim serwisie Reddit pojawiła się anonimowa relacja kobiety, która również miała być jego modelką, a która wprost oskarżyła Richardsona o to, że pod pretekstem sesji zdjęciowej zgwałcił ją na oczach swojego asystenta, który wszystko fotografował za Richardsona. Ten wpis niedawno został jednak przez moderatorów Reddita usunięty.
Przyjaciel wszystkich
Oskarżeniom, w których pada słowo "gwałt" zdają się jednak nie wierzyć przyjaciele Terry'ego Richardsona. Już po wybuchu skandalu o dokumentowanie na prywatne potrzeby oscarowej nocy poprosił go Jared Leto. Domu mody Valentino, który już kilka miesięcy temu zaangażował go jako modela wciąż nie ma nic przeciw temu, by charakterystycznymi wytatuowanymi rękami reklamuje ekskluzywne buty i torebki.