![[url=http://shutr.bz/1dlmwI8]Cyberprzestępcy[/url] przejęli kontrolę nad 10 tys. urządzeń. Ofiarami "Windigo" byli również posiadacze iPhone'a](https://m.natemat.pl/5d616951ecb2b088d08749671220f19f,1920,0,0,0.webp)
W ciągu dwóch lat cyberprzestępcy przejęli kontrolę nad kilkudziesięcioma tysiącami serwerów, a tym samym wpłynęli na pracę urządzeń korzystających ze stron internetowych. Operacja "Windigo" sprawiła, że każdego dnia zarażone serwery rozsyłały nawet 35 milionów maili zawierających spam.
Cyberprzestępcy działali na ogromną skalę. O procederze poinformowała firma ESET, która we współpracy z organizacjami CERT (Computer Emergency Response Team) i CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) zdemaskowała sprawców zagrożenia. Jego skala była na tyle duża, że analitycy przydzielili jej nazwę Windigo - od człekokształtnego monstrum obecnego w wierzeniach północnoamerykańskich Indian. Mitologicznego Windigo oraz operację Windigo łączy jedna wspólna cecha – rozmiar.
Krzysztof Kasperkiewicz
Biuro Bezpieczeństwa IT Dagma
Cyberprzestępcy stosowali kilka metod, ale ich cel był jeden - wykraść hasła dostępu i loginy, które umożliwiły im przejęcie kontroli nad nad serwerami, a tym samym nad naszym sprzętem. Dlaczego? Bo zainfekowane serwery rozsyłały spam lub kierowały nasze urządzenia do serwisów internetowych zawierających niepożądaną przez nas treść.
Skutki "Windigo" dosięgły nie tylko komputerów stacjonarnych i laptopów, ale również urządzeń mobilnych, takich jak tablety czy smartfony. – Posiadacz iPhone’a, który odwiedził stronę WWW, przechowywaną na zainfekowanym serwerze, otrzymywał reklamę … serwisu erotycznego. Ciekawostką jest, że tylko w jeden weekend analitycy firmy ESET, analizujący infrastrukturę Windigo, zauważyli, że łączy się z nią ponad milion różnych adresów IP – mówi Krzysztof Kasperkiewicz z Biura Bezpieczeństwa IT Dagma.
