
Australia oficjalnie włączyła się do akcji poszukiwawczej samolotu Malaysia Airlines. Premier Tony Abbott ogłosił podczas posiedzenia parlamentu, że wykryto szczątki, które mogły należeć do maszyny. Również USA postawiło sobie za priorytet odnaleźć zaginiony samolot.
Premier Australii ogłosił w parlamencie, że ich satelity wykryły podejrzane obiekty dryfujące na morzu 2,5 tysiąca kilometrów na południowy zachód od Perth. Największy z nich ma około 24 metry. Według ekspertów to mogą być szczątki zaginionego samolotu MH370.
W tej chwili australijskie, nowozelandzkie i amerykańskie łodzie oraz samoloty płyną i lecą, by zbadać tamte wody. Malezyjski minister transportu po ujawnieniu tych informacji powiedział, że może potwierdzić, że jest nowy ślad.
Wskazane przez Australijczyków miejsce jest oddalone o kilka tysięcy kilometrów od dotychczasowego obszaru poszukiwań. Wysłano patrolowiec, by zbadał ujawnione przez satelitę obiekty.
– Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to elementy wraku – mówił premier Tony Abott. Polityk przyznał, że wciąż mają nadzieję na odnalezienie rozbitków.
And here is a 2nd grainy satellite pic of a smaller object Australia thinks might be connected to #MH370 pic.twitter.com/3oU51oNffU
— Nick Dole (@NicholasDole) March 20, 2014
Australian authorities have released this grainy satellite pic of object they believe could be connected to #MH370 pic.twitter.com/t0OXcOSQ0P
— Nick Dole (@NicholasDole) March 20, 2014
Jak informują eksperci Australijskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego (AMSA) zdjęcia obiektów nie są wyraźne. Ocean w pobliżu miejsca, gdzie może znajdować się wrak ma kilka tysięcy metrów głębokości.
Tymczasem prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w wywiadzie dla stacji Fox News zapowiedział, że jego kraj włączy się w poszukiwania. – Oddamy do dyspozycji wszystkie środki, którymi dysponujemy – powiedział Obama. Następnie szef Białego Domu oświadczył, że odnalezienie zaginionego samolotu jest dla niego priorytetem.
Czytaj także:
źródło: "BBC"
