Prezydent Turcji Abdullah Gul uważa, że Twitter nie powinien był zostać zablokowany
Prezydent Turcji Abdullah Gul uważa, że Twitter nie powinien był zostać zablokowany Fot. Twitter.com

Premier Turcji Recep Tayip Erdogan wypowiedział wojnę Twitterowi oraz innym portalom społecznościowym, z których chętnie korzystają jego przeciwnicy polityczni. Do walki z ćwierkającym wrogiem przyłączył się sąd, wprowadzając blokadę tego portalu. Blokadę obszedł jednak… prezydent Turcji, który napisał na Twitterze, że decyzja o jej nałożeniu jest niedopuszczalna.

REKLAMA
W zamieszczonych na Twitterze postach prezydent Abdullah Gul napisał, że blokowane powinny być wyłącznie indywidualne strony internetowe (a nie całe portale społecznościowe), o ile sąd uznał, iż za ich pośrednictwem naruszono czyjąś prywatność. Gul ma więc nadzieję, że blokada Twittera nie potrwa długo.
Doniesienia o zablokowaniu w Turcji Twittera pojawiły się w nocy z czwartku na piątek. Tureccy internauci relacjonowali, że po wejściu na Twittera byli automatycznie przekierowywani na stronę zawierającą oświadczenie BTK, powiązanej z rządem instytucji, która jest organem regulacyjnym w zakresie rynku usług telekomunikacyjnych.
W oświadczeniu zacytowano decyzję sądu, który objął Twittera „środkami zabezpieczającymi”. Są one odpowiedzią na skargi obywateli, którzy twierdzili, że za pośrednictwem serwisu naruszano ich prywatność. Władze Twittera zignorowały prośby o usunięcie wskazanych treści, więc zablokowany został dostęp do całego portalu. Partie opozycyjne zapowiedziały, że zaskarżą tę decyzję do sądu wyższej instancji
logo
Twitter.com

W czwartek premier Erdogan oznajmił, że „wyrwie Twittera z korzeniami”. Turecki rząd już wcześniej sugerował, że zablokuje dostęp do portali społecznościowych, na których publikowane są m.in. materiały przypisujące Erdoganowi i jego współpracownikom działania korupcyjne. Premier Turcji zapewnia, że stawiające go w nie najlepszym świetle publikacje są prowokacją.
Stać ma za nią Fethullaha Gulena, były imam, który w 1999 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem Erdogana zwolennicy Gulena mają wpływy w tureckim wymiarze sprawiedliwości oraz służbach specjalnych i są związani z wybuchem afery korupcyjnej, która w ubiegłym roku dotknęła kręgi rządowe. Wywołanie afery, jak przekonuje premier, było spiskiem uknutym przez jego przeciwników. Co ciekawe, zarówno Gul, jak i Erdogan wywodzą się z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, ale ich relacje często bywają napięte.
2 sierpnia 2014 roku odbędą się w Turcji wybory prezydenckie. Wcześniej, już 30 marca, zorganizowane zostaną wybory samorządowe.


źródła: RTE News, BBC