Hipisowskie miasto z własnym prawem, Louisiana i egzotyczny targ w środku miasta. Kopenhaskie smaczki

[url=http://shutr.bz/OR7nIT] Rowerzystki w Kopenhadze [/url]
Rowerzystki w Kopenhadze Shutterstock
Kopenhagę najlepiej zwiedzać wiosną, w ciepły dzień przemierzając miasto na rowerze. Nie ominiemy wtedy żadnej interesującej kawiarni, ani zachęcającej witryny, będziemy mogli pobłądzić wybierając trasę w parku, lub nad wodą. Z jakiegoś powodu ludzie zdają się tutaj być bardziej zrelaksowani niż w Warszawie.



Być może dlatego właśnie powstało Wolne miasto Christiania. W latach 70. XX wieku grupa hipisów przejęła opuszczone baraki wojskowe i ustaliła na ich terenie swoje własne zasady, niezależne od tych nałożonych przez państwo.

Nie obyło się zupełnie bez problemów, ale Kopenhaga oddała działaczom ten kawałek ziemi i do dziś jest to dom dla niezależnie żyjącego, niewielkiego społeczeństwa, które zajmuje się działalnością przede wszystkim artystyczną i rzemieślniczą. Turyści są mile widziani i mają wiele powodów, żeby tutaj wpaść.




Jest tutaj mnóstwo ciekawych warsztatów, galeryjek, klubów, koncertów i tanich, hipisowskich restauracji. To bardzo zielone miasto, w którym rośliny są mniej pod kontrolą niż w Kopenhadze, dlatego nie uświadczymy tutaj super symetrycznych alejek z idealnie ostrzyżonymi drzewkami. Może się jednak zdarzyć, że przysiądzie się do nas wiewiórka.

To między innymi dlatego, że do Christianii nie mają wjazdu samochody. Nie ma zbyt wielu zdjęć miasteczka, jego mieszkańcy zabiegają o dyskrecję. Cały zestaw obowiązujących przepisów poznamy przy wejściu. Christiania ma własną flagę i walutę (chociaż korony duńskie też są akceptowane). Wycieczki z przewodnikiem odbywają się w każdą sobotę i niedzielę o 15. Grupy zbierają się przy głównym wejściu. Koszt wycieczki to 40 koron, czyli około 22 złotych.


Miejski targ Torvehallerne

W każdym mieście jest potrzebne prawdziwe targowisko. Takie, na którym można kupić świeży produkt wprost od producenta i warzywa od rolnika. Torvelhallerne to jakby skandynawska wersja hiszpańskiego targu La Boqueria. Podczas, gdy w Barcelonie, obfitość smaków, zapachów i stanowisk może być przytłaczająca, tutaj wszystko jest jakby skrojone na miarę wygodnego Duńczyka.

Handel odbywa się w hali przy Israels Plads (dosłownie sto metrów od stacji metra Norreport) i będąc w Kopenhadze po prostu trzeba się tutaj wybrać. Dostaniemy wszystkie tradycyjne przysmaki, ryby, mięsa, świeżutkie warzywa, owoce, słodkości i wypieki, ale nie tylko! Ponieważ Dania to kraj otwarty i przyjazny, mieszka tu wielu uchodźców, których obecność sprawiła, że typowe duńskie menu uległo wielu zmianom.



Znajdziemy więc tutaj stanowiska z produktami kuchni arabskich, lub azjatyckich. Działa tutaj także kilka, lub kilkanaście (trudno było mi to policzyć) mini restauracyjek. Popularne jest włoskie stanowisko, w którym można uraczyć się winem i klasyczną pastą, jest kilka sklepików z różnymi kanapkami – od tradycyjnych, przez typowo skandynawskie z rybą i koperkowym sosem, do egzotycznych np. ze smażoną kaczką. W sumie 60 stanowisk, z których dosłownie każde jest warte odwiedzenia. Nie tylko dla smakoszy.

Spragnieni sztuki i kultury w Kopenhadze nie będą zawiedzeni. Kraj odwiedzają znane na całym świecie zespoły i dają sporo koncertów. Można mieć zarówno pecha, jak i farta. Ostatnio, jeden z moich ulubionych składów grał na imprezie, która zaczynała się dwa dni po moim powrocie do Warszawy. Warto więc może zajrzeć tutaj, lub na stronę Visit Copenhagen, żeby dowiedzieć się dokładnie co dzieje się w mieście, w czasie zaplanowanej wizyty.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej Louisianaznajduje się około 40 km od stolicy, warto jednak wybrać się na wycieczkę, bo muzeum znajduje się w bardzo pięknej okolicy.



Swoją dziwną nazwę muzeum zawdzięcza założycielowi. Knud W. Jensen, zdecydował się przejąć ją od budynku zbudowanego w 1855 przez Alexadra Bruna, który był żonaty trzy razy i każda kolejna jego żona miała na imię Lousie. Z założenia to miejsce miało być przeznaczone na tylko i wyłącznie współczesną sztukę duńską.

Z czasem jednak Luisiana zamieniła się w muzeum w którym można oglądać sztukę współczesną z całego świata. Muzeum urządza tutaj tak zwane otwarte wieczory, które odbywają się w każdy wtorek, środę, czwartek i piątek. W tym czasie, często odbywają się tutaj debaty, wykłady i spotkania z artystami, a także koncerty. Wstęp jest wtedy wolny. Normalne bilety kosztują 110 duńskich koron, ze zniżką studencką 95.

Na majówkę z Warszawy do Kopenhagi polecimy za około 600 złotych.