
Jedziesz w metrze, a możesz biegniesz i chciałbyś się pomodlić? Taką możliwość stwarza aplikacja na urządzenia mobilne „Modlitwa w drodze”, która została stworzona przez jezuitów i osoby świeckie. – Kościół wychodzi do ludzi w sposób nowoczesny – przekonuje w rozmowie z naTemat jezuita Paweł Witkowski, który odpowiadał za koordynację prac technicznych projektu.
REKLAMA
Sam pomysł na unowocześnienie modlitwy powstał w Wielkiej Brytanii, dzięki miejscowym jezuitom. Polakom tak ten pomysł się spodobał, że we współpracy z nimi powstała strona internetowa modlitwawdrodze.pl, na której zamieszczane są modlitwy w formie cyfrowej, skąd można je pobrać za darmo. To jednak było za mało.
Następnie zrodził się pomysł aplikacji, która byłaby odpowiedzią na zmieniające się zapotrzebowania w świecie technologii. Sama aplikacja powstała w tym samym czasie w Polsce i na Wyspach. Prace nad jej budową trwały dwa lata. – Aplikacja „Modlitwa w drodze” to możliwość jak najszerszego dostępu do modlitwy, która pozwala zabieganym osobom na chwilę duchowego skupienia i zadumy w XXI w. – wyjaśnia jezuita Paweł Witkowski.
Jezuici na targach
– Jest spore zapotrzebowanie na aplikację, która angażuje człowieka, wymaga od niego pracy nad sobą, co potwierdziły nam Targi Mobilne w Warszawie z początku marca – tłumaczy duchowny. – Nasza obecność wzbudzała spore zdziwienie i zainteresowanie. Na początku patrzono na nas z dystansem, a gdy już ktoś podchodził i nawiązywała się rozmowa, to był zachwycony. Duże zainteresowanie było także ze strony osób niewierzących. Byliśmy na targach jedynymi wystawcami reprezentującymi Kościół – przekonuje Witkowski.
– Jest spore zapotrzebowanie na aplikację, która angażuje człowieka, wymaga od niego pracy nad sobą, co potwierdziły nam Targi Mobilne w Warszawie z początku marca – tłumaczy duchowny. – Nasza obecność wzbudzała spore zdziwienie i zainteresowanie. Na początku patrzono na nas z dystansem, a gdy już ktoś podchodził i nawiązywała się rozmowa, to był zachwycony. Duże zainteresowanie było także ze strony osób niewierzących. Byliśmy na targach jedynymi wystawcami reprezentującymi Kościół – przekonuje Witkowski.
Jak dodaje, na samych targach oprócz czystko technicznych pytań, pojawiały się także kwestie związane ze sferą sacrum.
– Praca od strony duchowej i technicznej idzie ze sobą w parze. Jako duchowny zainteresowany nowymi technologiami potrzebowałem pomocy ze strony profesjonalistów spoza Kościoła. Osoby świeckie, które nierzadko uważają Kościół za przeżytek, były zaskoczone, że tworzymy takie nowoczesne i skomplikowane rzeczy – tłumaczy młody zakonnik.
Praca u podstaw
Na stronie modlitwawdrodze.pl czytamy: "Na Wielki Post przygotowaliśmy dla Was coś specjalnego. Proponujemy Wam rozważania, przygotowane przez zakonników i zakonnice różnych zgromadzeń i instytutów. Oprócz tego, już od dziś możesz wysłuchać Modlitwy w drodze w swoim telefonie w przygotowanej przez nas aplikacji".
Na stronie modlitwawdrodze.pl czytamy: "Na Wielki Post przygotowaliśmy dla Was coś specjalnego. Proponujemy Wam rozważania, przygotowane przez zakonników i zakonnice różnych zgromadzeń i instytutów. Oprócz tego, już od dziś możesz wysłuchać Modlitwy w drodze w swoim telefonie w przygotowanej przez nas aplikacji".
W roli lektorów czytających modlitwy, które można znaleźć na stronie zakonników oraz poprzez aplikację, są takie nazwiska jak: Kożuchowska, Ziemiec czy Malajkat. – Kiedy kontaktowaliśmy się z tymi osobami, to mówili, że wiedzą kim jesteśmy i czym się zajmujemy – przekonuje Witkowski.
Nasz rozmówca samą aplikację traktuje jak żywy organizm, który trzeba ciągle rozwijać i stale udoskonalać. – Chcemy ją rozwijać pod kątem użytkowania przez osoby niepełnosprawne oraz poprzez dodawanie nowych języków obcych – dodaje jezuita.
Modlitwa na fejsie
Na popularnym portalu społecznościowym fanpage „Modlitwa w drodze” ma prawie 19 tys. użytkowników. – Przed stworzeniem aplikacji mieliśmy na stronie 9-10 tys. wejść dziennie. Obecnie jest ich dwa razy więcej i utrzymuje się tendencja wzrostowa – przekonuje jezuita.
Na popularnym portalu społecznościowym fanpage „Modlitwa w drodze” ma prawie 19 tys. użytkowników. – Przed stworzeniem aplikacji mieliśmy na stronie 9-10 tys. wejść dziennie. Obecnie jest ich dwa razy więcej i utrzymuje się tendencja wzrostowa – przekonuje jezuita.
Zdecydowana większość użytkowników aplikacji to ludzie młodzi. Według statystyk ludzie starsi częściej korzystają ze strony internetowej, a z samej aplikacji osoby w wieku 18-35 lat.
– Moje doświadczenie jest takie, że aplikacja jest bardzo dobrym sposobem dotarcia do osób zabieganych. To dopiero początek. Żadna aplikacja nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem, ułatwia ona modlitwę dla osób, które mają mało czasu. "Modlitwa w drodze" jest skierowana nie tylko do osób niewierzących czy poszukujących, ale także tych głęboko wierzących, ale zabieganych – podkreśla Witkowski.
Wszyscy chętni mogą ją pobrać w Google Play i AppStorze.
