„Kiedy się na coś uprze, wydrze to pazurami” - jak Jagna Marczułajtis stała się twarzą olimpijskiego Krakowa

Jagna Marczułajtis-Walczak nie zraża się krytyką i walczy o organizację w Krakowie Zimowych Igrzysk Olimpijskich
Jagna Marczułajtis-Walczak nie zraża się krytyką i walczy o organizację w Krakowie Zimowych Igrzysk Olimpijskich Fot. Jakub Ociepa / AG
Ponad 10 lat temu podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City Jagnie Marczułajtis-Walczak kibicowała cała Polska. Dziś prawie cała Polska puka się w głowę, bo niegdyś najlepsza polska snowboardzistka chce za 20 miliardów złotych ściągnąć Igrzyska do Krakowa. „Nie przejmuje się krytyką. Uparta. Waleczna. Po prostu góralka z krwi i kości” – mówią o niej i znajomi, i wrogowie.


– Ja nie siedziałam z kalkulatorem i nie dodawałam tych liczb do siebie – tak Marczułajtis-Walczak, przewodniczącego Komitetu Konkursowego Kraków 2022, odpowiedziała ostatnio na pytanie o koszty organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Polsce. – Byłoby wstyd, gdyby nasza kandydatura przeszła do drugiej fazy, a mieszkańcy Krakowa stwierdzili, że nie chcą tej imprezy – a tak mówiła o pomyśle przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Nie da się ukryć, że mocno pracuje, by w kontekście Igrzysk stać się... wrogiem publicznym numer jeden.


Sami swoi
A zaczynało się tak niewinnie… Kiedy 20 października 2012 roku w krakowskim magistracie posłanka PO i prezydent miasta Jacek Majchrowski ogłaszali, że chcą ubiegać się o prawo do organizacji ZIO, niewielu zainteresowało się tym pomysłem. Dopiero, gdy akcja, w dużej mierze właśnie dzięki aktywności Marczułajtis, nabrała kształtów, a poparcie zadeklarował premier Donald Tusk, posypały się głosy krytyki. W ostatnich tygodniach wyjątkowo się nasiliły. I znów: po części dzięki byłej snowboardzistce.


– Ona co prawda nie bierze pieniędzy za przewodniczenie Komitetu Kraków 2022, ale pojawiło się tam sporo osób z nią związanych. Wiceprzewodniczącą jest Patrycja Tocka, dyrektorka jej biura poselskiego. Tłumaczy się, że jest na bezpłatnym urlopie w biurze poselskim, ale na przykład ostatnie robiła Jagnie zdjęcia, które potem trafiały na profil polityczny posłanki. Takich znajomości jest więcej – mówi naTemat Patryk Salamon,
redaktor naczelny portalu LoveKrakow.pl.


Na co dzień pracą Komitetu kieruje Rafał Dyląg. Jeden z urzędników krakowskiego magistratu w rozmowie z "Newsweekiem" podkreślał, że to dobry kolega Marczułajtis. "Nie szło mu w biznesie. Przyjęli go, gdy latem 2013 roku idea olimpiady nabrała tempa" – stwierdził.

To nie koniec zastrzeżeń. Kraków 2022 wydaje pieniądze bez przetargów i choć w ciągu następnych dwóch lat wyda 26 mln zł z kasy państwa, trudno się dowiedzieć, kto i za co otrzymuje tam wynagrodzenie. – Osoby nie pełnią funkcji publicznych, dlatego stowarzyszenie nie jest uprawnione do udostępniania takich informacji – odpowiedziała Marczułajtis pytana o to przez "Gazetę Krakowską".

Sportowiec z pazurami
Liderka starań o Igrzyska w Krakowie głosami sceptyków się nie zraża. W mediach przekonuje, że Polskę na organizację takiej imprezy stać, że słynną z korków "Zakopiankę" można pokonać "płynnie i sprawnie w 1,5 godziny", że nad Krakowem i Zakopanem powietrze jest czyste (tak napisano we wniosku aplikacyjnym), choć naukowcy twierdzą inaczej. Zaangażowania odmówić jej więc nie sposób.

– Wie, czego chce, za wszelką cenę dąży do celu, kiedy się na coś uprze, wydrze to pazurami. Szanuję ją bardzo, bo tak właśnie w sporcie trzeba działać – komentuje dla naTemat Jan Tomaszewski, poseł PiS, który wraz z Marczułajtis zasiada w komisji sportu. – Byłem nawet przekonany, że ona będzie kandydowała na ministra sportu. Ma do tego pełne kwalifikacje. W sprawie Igrzysk podziwiam ją za determinację, ale nie poprę tego pomysłu, dopóki nie przeprowadzony zostanie pełny audyt finansowy – dodaje.

Podobnego zdania są inni politycy. Nie mają wątpliwości, że Marczułajtis tak zapaliła się do idei organizacji ZIO w Krakowie, bo chce rozwijać i promować polski sport. Nie chodzi jej o osobiste korzyści. – Wszyscy, nawet wrogowie, widzą, z jakim zapałem ona działa. Ona jest wciąż sportowcem, a nie politykiem. Trzeba dużo złej woli, by zarzucać jej jakieś indywidualne ambicje czy chęć wybicia się w polityce – zaznacza Andrzej Gut-Mostowy, poseł PO z Zakopanego, który blisko z nią współpracuje.

– W tej chwili największa skaza to właśnie sprawa nieprawidłowości w komitecie. Flaga olimpijska musi być kryształowo olimpijska i trzeba to jak najszybciej wyjaśnić – ocenia Tomaszewski.

Kariera celebrytki
Co innego jednak ocena kolegów z parlamentu, a co innego wrażenia wyborców. W 2011 roku Marczułajtis startując do Sejmu z Krakowa dostała ponad 5 tys. głosów (wcześniej była radną), ale dziś nie cieszy się raczej w mieście sympatią. – Nie przypisuje się jej żadnych osiągnięć. Wszystko, co robi, związane jest z Igrzyskami. Nie ma żadnych projektów, np. edukacyjnych. Poza tym bardziej kojarzy się z Zakopanem, bo to stamtąd pochodzi. Nawet nie mieszka w Krakowie – zaznacza Patryk Salamon.

Jak twierdzi, to nazwisko trzy lata temu zagwarantowało Marczułajtis mandat. A pracowała na nie nie tylko na stokach. Tuż po Igrzyskach Olimpijskich w Salt Lake City w 2002 roku stała się bohaterką kolorowych pism i tabloidów, które donosiły o jej romansie z łyżwiarzem figurowym Sebastianem Kolasiński (przez kilka lat byli małżeństwem). W 2006 roku wystąpiła na okładce CKM-u. a w 2011 roku przyjęła zaproszenie do "Tańca z gwiazdami".


Ten ostatni epizod przysporzył jej zresztą kłopotów w kampanii przed ostatnimi wyborami. Politycy PiS poskarżyli się do Państwowej Komisji Wyborczej, bo uznali, że jej tańce to "dodatkowy czas na antenie i zainteresowanie mediów, o które każdy polityk zabiega". PKW nie dopatrzyła się jednak nieprawidłowości.

Jest jeszcze biznes. Marczułajtis od kilku lat prowadzi w Witowie koło Zakopanego szkołę narciarstwa i snowboardu. Promuje też założony przez męża Andrzeja Walczaka kompleks luksusowych domków góralskich na wynajem, który nosi nazwę "Wioska Jagny Marczułajtis".

Jeśli pomysł organizacji Igrzysk w Krakowie wypali, można się spodziewać, że jej nazwisko będzie równie mocno eksponowane. Jeśli nie – a biorąc pod uwagę dotychczasowe wpadki, to bardziej prawdopodobny scenariusz – Jagna-Marczułajtis będzie twarzą kompromitacji. I to takiej, za którą zapłacimy grube miliony.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka