Ta sprawa wstrząsnęła całym krajem i podzieliła Polaków. Przez 10 dni poszukiwano małej dziewczynki, której nikt nie porwał. O 14.00 w Sosnowcu odbędzie się pogrzeb półrocznej Madzi. Jej matka nie weźmie udziału w uroczystościach z obawy przed atakami ludzi.

REKLAMA
Reszta rodziny pożegna ją w kościele, a potem pochowa w grobowcu pradziadków przy ul. Smutnej w Sosnowcu. Wiadomo, że dziewczynka zostanie pochowana w białej trumnie. Policja zapewnia, że ma wystarczające środki do zapewnienia porządku w czasie pogrzebu dziecka. Nie przewiduje jednak żadnych nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa.
- Mamy siły wystarczające do zabezpieczenia ładu i porządku - zapewnił rzecznik sosnowieckiej policji podkomisarz Paweł Warchoł.
Wróg publiczny
Przez wiele dni media w kraju skrupulatnie donosiły o przebiegu śledztwa. W poszukiwania, na prośbę rodziny, włączył się Krzysztof Rutkowski. Porywacz dziecka stał się wrogiem numer jeden. Po kilku dniach jego miejsce nagle zastąpiła matka dziecka. Katarzyna W. przyznała w rozmowie z Rutkowskim, że Madzi nikt nie porwał. Dziewczynka zginęła w skutek tragicznego wypadku. Uderzyła główką w próg w mieszkaniu, a matka ukryła jej ciało i opowiedziała historię o porwaniu, w którą uwierzyli wszyscy.
Wersję matki potwierdziła wstępnie sekcja zwłok. Katarzyna W. została aresztowana pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci.
Mieszkańcy Sosnowca i całej Polski nie mogli uwierzyć w tragiczny finał historii. Matkę, jeszcze przed postawieniem zarzutów, okrzyknięto morderczynią i oszustką.
"Zgnij w więzieniu"
W miejscu, gdzie Katarzyna W. ukryła ciało dziecka, błyskawicznie pojawili się ludzie, a z nimi morze świec, kwiatów, maskotek i liścików. Nie zabrakło również nienawistnych zdań pod adresem matki Madzi.
To właśnie z tego powodu kobieta nie pojawi się na pogrzebie córeczki. Początkowo Katarzyna W. chciała wziąć w nim udział. Jej adwokat złożył wniosek o wydanie kilkugodzinnej przepustki, ale we wtorek matka Madzi zrezygnowała z udziału w uroczystościach.
Jak wyjaśnił jej obrońca, obawiała się, że ataki na nią samą i członków jej rodziny, mogłyby zakłócić powagę uroczystości.
Prokuratura jednak i tak odrzuciła prośbę o przepustkę. Nie wydała również zgody na ponowne widzenie kobiety z mężem.
Dziś decyzja w sprawie aresztu
Katarzyna W. została aresztowana na dwa miesiące. Prokuratura obawiała się matactwa i ucieczki podejrzanej.
Obrońca kobiety złożył zażalenie na zastosowanie aresztu. Sąd okręgowy ma je dziś rozpatrzyć.