
Premier Turcji ogłosił zwycięstwo w wyborach do samorządów lokalnych, które stały się sondażem poparcia dla rządu. Przemawiając do swoich zwolenników Recep Tayyip Erdogan stwierdził, że to porażka „niemoralnej, bezcelowej polityki” jego rywali. Następnie zagroził swoim przeciwnikom, że zapłacą cenę za porażkę.
REKLAMA
Wstępne sondaże pokazały, że partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zdobyła aż 47 proc. głosów. Główna partia opozycyjna, Republikańska Partia Ludu (CHP), uzyskała poparcie 28 proc. społeczeństwa, natomiast nacjonalistyczna partia (MHP) zdobyła zaledwie 13 proc. głosów.
– Te wyniki nie pokazują kto wygrał, one wskazują na to, kto przegrał – oświadczył Erdogan. – Niemoralna polityka przegrała. Polityka kaset, fałszywych nagrań przegrała. Niemoralna i bezcelowa polityka przegrała – grzmiał Erdogan.
Premier Turcji odniósł się tymi słowami do ostatnich działań opozycji. W kampanii wyborczej próbowała ona zyskać na sprawie rzekomej korupcji Erdogana. Na ujawnionych nagraniach premier instruuje swojego 33-letniego syna Bilala, gdzie ma ukryć pieniądze. Zdaniem Erdogana, to tylko pokazuje, że opozycja nie miała pomysłu na kampanię.
Premier Turcji odniósł się tymi słowami do ostatnich działań opozycji. W kampanii wyborczej próbowała ona zyskać na sprawie rzekomej korupcji Erdogana. Na ujawnionych nagraniach premier instruuje swojego 33-letniego syna Bilala, gdzie ma ukryć pieniądze. Zdaniem Erdogana, to tylko pokazuje, że opozycja nie miała pomysłu na kampanię.
– Zapytajcie się lidera opozycji, co by zrobił, gdyby nie miał tych nagrań. Co by powiedział podczas swojej kampanii wyborczej? Jedynie rzuca kłamstwa i fałszywe oskarżenia – powiedział premier. Następnie ostrzegł swoich wrogów, że przyjdzie im zapłacić za to cenę. – Od jutra niektórzy być może będą musieli uciekać - podkreślił Erdogan.
CHP, główna partia opozycyjna, przedstawia Erdogana jako skorumpowanego dyktatora. Ich zdaniem jest gotów trzymać się władzy za wszelką cenę. Choć ostatecznych wyników wyborów samorządowych nie ma, to dla nich zdobycie któregoś z głównych tureckich miast – Ankary, bądź Stambułu – byłby pewnego rodzaju zwycięstwem. Na razie nie ma ostatecznych wyników, choć tureckie media piszą już o Erdoganie jako zwycięzcy.
źródło: "Al Jazeera"
