Botoks? Używam. Operacja plastyczna? Miałam. Polskie gwiazdy przestają się wstydzić poprawiania urody

Natalia Siwiec przyznała, że jej uroda nie jest w 100 proc. naturalna
Natalia Siwiec przyznała, że jej uroda nie jest w 100 proc. naturalna Fot. M.Michalak/Agencja Gazeta
Dobre geny, zdrowa dieta i odpowiednia ilość snu – przez długi czas polskie gwiazdy i celebrytki różnych proweniencji tak tłumaczyły swój dobry i coraz młodszy wygląd. Jednak ludzie coraz otwarciej przyznają się do poprawiania urody. Upada kolejne tabu. Problem pojawia się, kiedy poprawianie urody staje się obsesją.


Zapewnienia o dobroczynnym wpływie diety, która ma magiczne właściwości zmieniania twarzy (tłumaczenie Mai Sablewskiej, która w ciągu kilku lat przeszła dużą metamorfozę wizerunku), genach i zdrowym stylu życia (Grażyna Wolszczak) z mało wiarygodnych stały się zabawne. Mimo upływu czasu na twarzach bywalczyń ścianek i plotkarskich portali, zamiast znamionujących postępujący czas zmarszczek, pojawiała się coraz gładsza skóra, a istniejące do tej pory zmarszczki i bruzdy ulegały spłyceniu.

Od jakiegoś czasu jednak obsesja gwiazd i gwiazdeczek na punkcie utrzymania poprawiania urody w sekrecie zaczęła maleć. Kiedy kilka lat temu Kayah powiedziała, że zoperowała sobie nos, dyskutowano o tym przez długie tygodnie. Do operacji i zabiegów estetycznych przyznały się też Edyta Górniak (Powiększyłam usta), Anna Popek (Stosowałam botoks), Hanna Bakuła (Ostrzega kobiety przed szarlatanami), modelka Karolina Malinowska (Miałam odstające uszy), Mandaryna i Natalia Siwiec. Ostatnio Grażyna Wolszczak, aktorka i autorka książki "Jak być zawsze młodą, piękną i bogatą" (Jak? Zabiegi estetyczne na pewno nie zaszkodzą) przyznała, że swoją urodę zawdzięcza nie tylko genom.

Pułapka poprawiania
– Robię wszystko, co się da – powiedziała aktorka w rozmowie z "Faktem". – Ale nieregularnie i bez specjalnego przywiązania. Mam lepiej niż inne kobiety, bo mam zaprzyjaźnioną osobę, która do mnie dzwoni, jak kupuje nową maszynę i chce, bym ją wypróbowała. Albo kiedy mnie długo nie ma, to dzwoni i lecę. Nie muszę o tym pamiętać i to jest duży luz.


56-letnia aktorka uznała, że "wszystko jest dla ludzi". – Trzeba to robić z głową. Słabe jest to, że wszyscy zaczynają wyglądać tak samo. Mam nadzieję, ze nie wpadnę w pułapkę, w którą wpada sporo kobiet – powiedziała gwiazda. Internauci docenili jej szczerość. "Przynajmniej o tym mówi, a nie wypiera się na wszystkie strony, a przecież widać gołym okiem. Gdybym ja miała tyle pieniędzy też bym sobie zrobiła" – napisała jedna z osób komentujących artykuł. "Wygląda bardzo naturalnie. Majstruje ale z umiarem!" – napisał ktoś inny. Dostało się przy okazji innym celebrytom: "jedna szczera, czas na Rozenek, a nie ściemniać że ma 36 lat a ma 45".

Skąd u osób publicznych – choć nie tylko – taka niechęć do przyznania tego, co często jest oczywiste? – W Polsce nie ma społecznej akceptacji faktu korzystania z takich zabiegów. Bardzo często zdarza się, że kobieta, która wykonała bardzo drobny zabieg, spotyka się z wieloma krytycznymi opiniami w rodzaju "na pewno jest cała zrobiona" –dlatego woli mówić, że nie korzysta z takich zabiegów – wyjaśnia dr Dorota Szostek z kliniki medycyny estetycznej SkinClinic.

Presja społeczeństwa jest bardzo silna, dlatego wiele kobiet decyduje się na ukrycie faktu korzystania z zabiegów medycyny estetycznej przed innymi osobami. Co więcej, często też ukrywają ten fakt przed partnerem czy mężem, a wynika to najczęściej z niechęci do przyznawania się do tego, że ich uroda jest wynikiem ingerencji lekarza.

Niejednokrotnie kobiety nie przyznają się do faktu wykonywania zabiegów, ale z całkiem innego powodu – po prostu nie widzą w tym nic nadzwyczajnego – dodaje lekarz medycyny estetycznej.


To, że większość polskich celebrytek wygląda, dzięki obrzmiały ustom i podejrzanie wypukłym policzkom, jak kuzynki bliskiego stopnia, może być dysonansem estetycznym, nie świadczy jednak o obsesji – co najwyżej o tej na punkcie zatrzymania młodości. Inaczej jest w przypadku osób, które mają zaburzone postrzeganie siebie – wówczas nałogowe poprawianie urody i dążenie do nieistniejącego ideału staje się sensem ich życia. W skrajnych przypadkach można mówić o dysmorfofobii, czyli zaburzeniu psychicznym charakteryzującym się przekonaniem o własnej brzydocie. W takim przypadku lekarz, do którego zgłasza się pacjent, rozważa raczej skierowanie go do innego specjalisty niż chwytanie za skalpel.

Pierwsza operacja, druga...Ken
Z badań, na które powołuje się "The Times" wynika, że jedna na siedem osób, które zgłaszają się do specjalisty od chirurgii plastycznej, powinna raczej wybrać się do psychiatry; lekarze zaś często zamiast skierować kogoś takiego do innego lekarza, skuszeni zarobkiem nie odradzają operacji.

– Operacje plastyczne są postrzegane jako sposób na rozwiązanie wszelkich problemów. Jednak w przypadku osób wyjątkowo wrażliwych mogą mieć traumatyczne skutki. Przekonanie, że dzięki powiększeniu piersi albo zmniejszeniu nosa będziemy sobie lepiej radzić w trudnych sytuacjach, jest pozbawione sensu – mówił prof. Alex Clarke, psycholog kliniczny ze szpitala Royal Free w Londynie, w rozmowie z "The Times".

Toby Sheldon wydał setki tysięcy dolarów, by upodobnić się do Justina Biebera. Justin Jedlica przeszedł ponad sto operacji, a wszystko po to, żeby wyglądać jak...Ken. Z obsesji na punkcie, jego zdaniem, zbyt dużego nosa, który 33-letni dziś "Ken" zoperował w wieku 18 lat, Jedlica uczynił sposób na życie i dobrze prosperujący biznes.

– Nie mam zamiaru przestać – deklaruje mężczyzna, a na jego stronie internetowej można przeczytać: "Dołącz do Justina w jego eksploracji tego, jak daleko człowiek może się posunąć w modyfikowaniu ludzkiej formy(...) pozwól mu pomóc sobie w twojej własnej podróży tak, jak pomógł wielu innym". Wydaje się jednak, że są lepsze sposoby, by "sobie pomóc", zanim, z pomocą nieodpowiedzialnych chirurgów, ktoś, komu przydałaby się konsultacja psychologiczna, zacznie wyglądać jak karykatura samego siebie czy osławiona "kobieta kot".

On chciał wyglądać jak Bieber


– Widziałam wiele osób skrzywdzonych z powodu operacji. Nawet jeśli zabieg był przeprowadzony prawidłowo z technicznego punktu widzenia, to są inne powody, dla których w ogóle nie powinien mieć miejsca – skomentowała z kolei dr Eileen Brandbury, psycholog i członkini Brytyjskiego Stowarzyszenia Chirurgów Plastycznych (BAAPS).

– Rekomenduje się sprawdzenie opinie o lekarzu, od jak dawna zajmuje się medycyną estetyczną, przeanalizować czy lekarz pracuje w renomowanych miejscach – takie miejsca z założenia dbają o to aby zatrudnieni lekarze byli najlepszymi specjalistami. Ale przede wszystkim powinna nas też prowadzić nasza intuicja i wrażenie w trakcie wizyty – możemy wtedy wyczuć czy lekarz chce nam dobrze doradzić – mówi dr Szostak.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Nawet Imperium nie ma tylu klonów. Nowa funkcja w Instagramie, dziwnie znajoma...
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"