
Na kilka dni przed czwartą rocznicą katastrofy Anita Gargas prezentuje drugą część swojego filmu „Anatomia upadku”. Ale na pewno nie dorówna on rozgłosem i kontrowersjami oryginałowi. Po części dlatego, że reżyserka zdaje się prezentować znacznie łagodniejsze podejście. Znacznie ograniczyła obecność na ekranie Antoniego Macierewicza, właściwie nie wspomina o wybuchu i ściętej brzozie.
Mimo jednak końcowych deklaracji, że "polskie władze w sprawie smoleńskiej nie kiwnęły palcem i jeszcze zacierały ślady" (Maria Szonert-Binienda), jest wyraźnym krokiem wstecz w stosunku do skrajnych tez części pierwszej. Robi wrażenie, jakby autorka przestała wierzyć w zamach. CZYTAJ WIĘCEJ
Ale na pewno, podobnie jak pierwsza część, film okaże się sporym sukcesem komercyjnym. Bo teza o wybuchach może upadła, ale nadal tworzy się wrażenie, że za wszystko odpowiada Donald Tusk, jego współpracownicy i Władimir Putin.

