Afgańczycy pierwszy raz od kilku dekad będą brać udział w wyborach.
Afgańczycy pierwszy raz od kilku dekad będą brać udział w wyborach. Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

W sobotę rozpoczęły się wybory prezydenckie i samorządowe w Afganistanie. W kraju targanym od dziesięcioleci wojnami, może dojść po raz pierwszy do demokratycznego przekazania władzy.

REKLAMA
W walce o fotel prezydenta startuje ośmiu kandydatów. Jeśli żaden z nich nie zdobędzie połowy głosów, to o wyborze głowy państwa wyborcy zdecydują w drugiej turze, która odbyłaby się dopiero latem.
Wśród wszystkich kandydatów najczęściej wymienia się trójkę z nich: Abdullaha Abdullaha i Zalmaja Rassula (obaj byli ministrami spraw zagranicznych), a także byłego ministra finansów Aszrafa Ghaniego.
Goodbye Karzaj
Obecny prezydent kraju Hamid Karzaj nie kandyduje, ponieważ zgodnie z konstytucją nie może sprawować tego urzędu po raz trzeci. Na swojego następcę namaścił Rassula, który w opinii wielu specjalistów może wygrać te wybory.
Karzaj sprawował urząd prezydenta przez 13 lat, od czasu obalenia reżimu talibów przez Amerykanów w 2001 roku. Ostatni wybory w 2009 r. wygrał w niejasnych okolicznościach i przy wielu zastrzeżeniach zachodnich obserwatorów.
Talibowie nie głosują
Terroryści po raz kolejny zagrozili wszystkim, którzy zechcą wziąć udział w głosowaniu. Do ochrony lokali wyborczych w dzisiejszych wyborach ściągnięto spore posiłki. Nad bezpiecznym przebiegiem głosowania czuwają setki tysięcy afgańskich żołnierzy i policjantów.
Ponad 50 tys. zachodnich żołnierzy, którzy obecnie stacjonują w Afganistanie, pozostanie w swoich bazach. Do ich interwencji dojdzie jedynie w przypadku dużego zagrożenia sobotnich wyborów. Szacuje się, że weźmie w nich udział 12 mln Afgańczyków.

Źródło: BBC